Renault potwierdza, że projekt 5 Turbo 3E wchodzi w finalną fazę. Podczas Goodwood Festival of Speed, który odbył się od 9 do 12 lipca w posiadłości Goodwood House w hrabstwie West Sussex, prototyp inżynieryjny bliski wersji produkcyjnej wykonał pierwsze publiczne dynamiczne pokazy w Wielkiej Brytanii. Auto pokonywało trasę hillclimb przez cztery dni imprezy, prowadzone na zmianę przez Davida Praschla i Arthura Ferrière'a.
Co napędza „mini-supercar”
Sercem konstrukcji są dwa silniki-koła zabudowane z tyłu. Razem dają 555 KM i 4800 Nm momentu obrotowego liczonego na kołach — stąd deklaracja Renault, że to najmocniejszy homologowany na drogę model w historii marki. To porównanie warto traktować ostrożnie, bo firma nie precyzuje, wobec których aut je stawia.

Masę udało się utrzymać w okolicach 1450 kg dzięki karbonowej strukturze nadwozia. Przy takiej mocy Renault mówi o przyspieszeniu do 100 km/h w mniej niż 3,5 sekundy. Trzeba jednak pamiętać, że w Goodwood jeździł prototyp inżynieryjny, a nie egzemplarz seryjny — czy waga i osiągi utrzymają się w wersji dla klientów, okaże się dopiero po homologacji.
Układ elektryczny oparto na architekturze 800 V i dedykowanej aluminiowej platformie. Bateria o pojemności 70 kWh ma zapewnić ponad 400 km zasięgu według WLTP, przy czym homologacja wciąż trwa i ostateczna liczba może się zmienić. Ładowanie sięga 330 kW, co według producenta pozwala uzupełnić energię z 15 do 80 proc. w kwadrans.
Cena i limit produkcji
Renault 5 Turbo 3E powstanie w limitowanej serii 1980 numerowanych egzemplarzy — liczba nawiązuje do roku debiutu oryginalnej 5 Turbo. Każde auto ma być budowane na zamówienie, z szeroką paletą lakierów, materiałów i wykończeń wnętrza. Rezerwacje pozostają otwarte, a pierwsze dostawy zaplanowano na 2027 rok.
Cena? Około 693 000 zł* (160 000 euro). Renault wyraźnie zastrzega, że to kwota prognozowana i może się zmienić do momentu otwarcia sprzedaży — pierwsi klienci mogą więc zapłacić inaczej, niż sugeruje dzisiejsza zapowiedź.
Powrót ikony z lat 80.
Model odwołuje się do Renault 5 Turbo i Turbo 2 z początku lat 80. — homologacyjnych, doładowanych aut z silnikiem centralnym, budowanych z myślą o rajdach. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych „dzikich” konstrukcji w historii marki. Wersja 3E nie ma bezpośredniego poprzednika: to nowa podkategoria łącząca retro-stylistykę z napędem elektrycznym, wpisana w szerszą strategię Renault, które elektryfikuje klasyki — po nowej 5 przyszła kolej na Turbo, a w planach jest odrodzona 4.

W segmencie ultra-limitowanych EV 5 Turbo 3E znajdzie towarzystwo takich konstrukcji jak Praga Bohema — również numerowanej, konfigurowanej na zamówienie, choć znacznie droższej. Górną półkę wyznacza Lotus Evija, mocniejszy i wielokrotnie kosztowniejszy. Ciekawsze pytanie jest wewnętrzne: elektryczna Alpine A290 to hot-hatch tej samej grupy za ułamek ceny, więc 5 Turbo 3E balansuje blisko pozycjonowania Alpine jako sportowej marki EV.
Dla Renault to przede wszystkim projekt wizerunkowy — halo car spinający rajdowe dziedzictwo z nowoczesną techniką, a nie biznes wolumenowy. Przy produkcji ograniczonej do 1980 sztuk kluczowe będzie, czy liczba rezerwacji faktycznie uzasadnia taką skalę, czy limit to głównie zabieg marketingowy.
* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 15.07.2026 (1 euro = 4,33 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.













