Dach otwiera się w 10 sekund

Otwór w dachu ma 92 cm długości i 80 cm szerokości. Renault twierdzi, że to najszersze rozwiązanie w segmentach A i B, co przy dzisiejszej ofercie małych kabrioletów nie jest szczególnie wymagającym porównaniem. Ważniejsze, że otwarcie sięga także drugiego rzędu, więc z jazdy bez dachu korzystają wszyscy pasażerowie, nie tylko przód.

Renault 4 E-Tech Plein Sud — tył 3/4, otwarty płócienny dach, w tle marina
Otwarty dach sięga aż nad drugi rząd, więc bez dachu jadą wszyscy pasażerowie, nie tylko kierowca.

Dach obsługuje przycisk na panelu podsufitowym albo komenda głosowa do asystenta Reno, opartego na generatywnej sztucznej inteligencji — bez sztywnych formułek, wystarczy poprosić o otwarcie do połowy. Pełne otwarcie lub zamknięcie trwa około 10 sekund. Płótno można przestawiać w ruchu do 90 km/h, a jechać z odsłoniętą kabiną wolno nawet przy autostradowych prędkościach, za co odpowiada automatyczny deflektor.

Mechanizm składa się w trzy, a nie cztery fałdy, a jego elementy konstrukcyjne są z polimeru zamiast metalu. Efekt: przy tym samym wykończeniu Plein Sud waży 19 kg więcej niż odmiana ze stałym dachem. To niewiele jak na kabriolet — dodatkowe kilogramy to głównie wzmocnienia górnej części nadwozia.

Zasięg spada, choć Renault mówi o braku kompromisu

Opór aerodynamiczny rośnie — współczynnik CdA idzie w górę z 0,762 do 0,778. Zasięg WLTP wersji Techno wynosi 392 km, czyli o 7 km (1,8 proc.) mniej niż w odmianie z twardym dachem. Renault nazywa to brakiem kompromisu i trudno się kłócić o siedem kilometrów, ale komunikat nie precyzuje pojemności akumulatora ani tego, czy różnica masy i zasięgu wygląda tak samo w pozostałych konfiguracjach.

Renault 4 E-Tech Plein Sud — wnętrze, sportowe fotele i kierownica po lewej, widok przez odkryty dach
Z przodu nad głową robi się więcej miejsca, ale wzmocnienia nadwozia zabierają centymetry z tyłu kabiny.

Czytelniejszy kompromis jest w kabinie. Z przodu przestrzeni nad głową przybyło — 906 mm wobec 886 mm w wersji zamkniętej. Z tyłu jest jej mniej: 813 mm zamiast 853 mm, bo wzmocnienia poprowadzono nad drugim rzędem. Tych czterdziestu milimetrów hasło o „braku kompromisów” już nie obejmuje.

Praktyczność bez zmian

Poza dachem to wciąż to samo Renault 4: 4,14 m długości, 2,62 m rozstawu osi, 18-calowe felgi. Bagażnik ma 420 litrów, w tym 44 litry w schowku pod podłogą z dwoma osobnymi otworami, a próg załadunku leży na wysokości 61 cm — o średnio 10 cm niżej niż u rywali. Zostaje też możliwość holowania do 750 kg, czyli przyczepa albo mała przyczepa kempingowa.

Renault 4 E-Tech Plein Sud — otwarty bagażnik z podświetlonymi tylnymi lampami
Bagażnik zachował 420 litrów pojemności i niski próg załadunku mimo dodania otwieranego dachu.

Zmiany są dwie i drobne: znikają relingi dachowe, których nie da się pogodzić z otwieranym płótnem, a antenę przeniesiono do tylnej szyby. Paleta lakierów pozostaje bez zmian — 11 kolorów w wykończeniu Techno i 7 w Iconic — ale z wersją Plein Sud nie łączą się dekoracje dachu i maski.

Konkurencji praktycznie nie ma

W małych elektrykach z otwieranym dachem stawka jest krótka. Bezpośrednim rywalem pozostaje Fiat 500e w odmianie Dolcevita — auto wyraźnie mniejsze i mniej praktyczne. Citroën ë-C3 czy Peugeot e-208 walczą o tego samego klienta ceną i zasięgiem, ale wersji otwieranej nie mają. Renault buduje więc własną niszę, zamiast wchodzić w cudzą.

Pozostaje cena, w której Renault samo sobie namieszało. W materiałach z końca kwietnia producent podawał dla Plein Sud około 161 000 zł* (37 290 euro), w lipcowych — już około 135 000 zł (31 110 euro). Ponad sześć tysięcy euro różnicy dla tej samej wersji w niecałe trzy miesiące to rozbieżność, którą warto wyjaśnić. Polskiego cennika Renault jeszcze nie ogłosiło.

* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 24.07.2026 (1 euro = 4,33 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.