Dwie sportowe linie i pakiet Night
Do wyposażenia standardowego i linii EXCLUSIVE dołączyły AMG Line oraz AMG Line Plus. AMG Line wnosi osłonę chłodnicy z chromowanymi akcentami i podświetlaną ramką, zderzaki w kolorze nadwozia z charakterystycznymi wlotami powietrza, aluminiowe listwy progowe i przyokienne oraz 20-calowe, pięcioramienne felgi AMG. We wnętrzu — fotele z ozdobnymi przeszyciami i wykończenia w kolorze szczotkowanego aluminium.
AMG Line Plus idzie dalej. Czarne listwy, obramowania z ciemnego chromu, czarne błyszczące detale i klamki w ciemnym chromie, a do tego 21-calowe czarne felgi. Kabinę wyróżniają fotele Excellence z czerwonymi kontrastowymi przeszyciami i czerwone pasy bezpieczeństwa MANUFAKTUR. Do AMG Line można też domówić pakiet Night z dodatkowymi elementami w błyszczącej czerni i ciemnym chromie.
Więcej opcji z tyłu i osiem miejsc
Linia EXCLUSIVE jest teraz dostępna z pakietem Premium albo Premium Plus. Ten drugi dokłada między innymi wyświetlacz przezierny (head-up display) i duży ekran MBUX Superscreen. Do listy opcji trafił panoramiczny dach Sky View, a także elektrycznie regulowane tylne fotele Premium Comfort z podłokietnikami i podgrzewaniem — element istotny przede wszystkim dla klientów zamawiających VLE do obsługi transferów.
Kolejna nowość to konfiguracja ośmiomiejscowa. Dzięki niej gama VLE 300 obejmie wszystkie układy siedzeń od pięciu do ośmiu miejsc, a Mercedes może sprzedawać to samo auto rodzinom i firmom przewozowym.
Czego w komunikacie nie ma
Mercedes podaje łączne zużycie energii VLE 300 na poziomie 20,7–18,4 kWh/100 km, emisję CO2 równą 0 g/km i klasę A. Nie podaje natomiast deklarowanego zasięgu WLTP, mocy ładowania ani czasu uzupełnienia baterii. Ten sam zakres zużycia przypisano całej gamie — od wersji Standard po AMG Line Plus na 21-calowych felgach i wariant ośmiomiejscowy. Różnice masy i rozmiaru kół zwykle przekładają się na zużycie, więc warto poczekać na dane dla konkretnych konfiguracji.
Osobna sprawa to cena. Kwota 381 781 zł jest podana netto, w wersji Standard z pakietem Advanced Plus — klient indywidualny doliczy do niej VAT, a konkurenci z segmentu zwykle komunikują ceny brutto. Cennika opcji, w tym pakietu Premium Plus, elektrycznych foteli tylnych i ośmiomiejscowego układu, komunikat nie zawiera.
Kontekst: Mercedes goni własny segment
VLE nie ma poprzednika o tej nazwie. Zastępuje elektryczną Klasę V, czyli EQV, której zarzucano wysoką cenę przy ograniczonym zasięgu i zbyt użytkowy charakter jak na segment premium. Stąd konsekwentne nazywanie VLE Grand Limousine i obietnice „właściwości jezdnych limuzyny” — deklaracja, którą zweryfikują dopiero jazdy, bo auto dzieli architekturę z vanami dostawczymi marki.
Konkurencja nie stoi w miejscu. Duże elektryczne vany premium najszybciej sprzedają się w Chinach, a Zeekr, Denza czy Volvo z modelem EM90 wchodzą do Europy z agresywnymi cenami i rozbudowanym wyposażeniem tylnej kabiny. Rywalem wizerunkowym pozostaje też Lexus LM, a niżej cenowo — Volkswagen ID. Buzz w długiej, siedmiomiejscowej wersji.
Rozszerzenie gamy kilka miesięcy po starcie zamówień to ruch rozsądny, ale trudno nazwać go przełomem: Mercedes domyka listę wyposażenia, a nie odpowiada na główny zarzut wobec poprzednika, czyli relację ceny do zasięgu — o którym w tym komunikacie nie ma ani słowa.




