Bazą jest seryjne AMG CLE Coupé, ale zakres przebudowy uzasadnia nową nazwę — „Spezialanfertigung” znaczy po polsku „wykonanie specjalne”. Według Mercedesa projekt zainicjowała niewielka grupa inżynierów, działających poza tradycyjnym procesem rozwoju produktu. Celem miał być całościowo zaprojektowany samochód wyczynowy, a nie kolejna edycja specjalna.
„Racjonalni z natury inżynierowie marzyli o skrajnie nieracjonalnym samochodzie”, mówi dr Stefan Weckbach, prezes Mercedes-AMG. Zgrabna opowieść o marzeniu inżynierów pochodzi jednak od samego producenta. Bez ceny i limitu produkcji trudno ocenić skalę tego „wykonania specjalnego”.
V8 z płaskim wałem, napęd tylko na tył
Sercem auta jest zmodyfikowany silnik AMG M177 EVO: czterolitrowy V8 biturbo o mocy 646 KM (ok. 475 kW) i momencie 850 Nm, dostępnym od 2500 do 4500 obr./min. Płaski wał korbowy ma zredukować masę elementów wirujących i poprawić reakcję na gaz. Wydech opracowano z firmą Akrapovič, z szerokim użyciem tytanu.

Najpoważniejsza ingerencja dotyczy napędu. System AMG Performance 4MATIC+ z modelu bazowego usunięto w całości — moc przenoszona jest wyłącznie na tylne koła. Rozkład momentu między nimi kontroluje elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, pomocny także przy kontrolowanym drifcie. Biegami zarządza dziewięciobiegowy automat AMG SPEEDSHIFT TCT 9G z konwerterem momentu obrotowego.
Przyspieszenie od 0 do 200 km/h zajmuje 11,4 s, prędkość maksymalna wynosi 310 km/h. Czasu 0–100 km/h komunikat nie podaje.
O 170 kg lżej i 60 mm szerzej
Masę zredukowano o około 170 kg względem modelu wyjściowego — masy wynikowej Mercedes nie ujawnia. O redukcji przesądziły karbonowe błotniki, zderzaki, progi, dach i pokrywa bagażnika, a także tylna i boczne szyby z poliwęglanu oraz lżejszy akumulator 12 V. Nadwozie poszerzono o 60 mm z przodu i z tyłu, auto obniżono o 22 mm z przodu i 16 mm z tyłu.
Na co dzień auto rozpoznawalne będzie po dwudzielnym lakierze — srebrnym mojave magno z przodu i czerni obsydianu magno od słupka B — oraz herbach AMG na drzwiach.
Zawieszenie to gwintowana konstrukcja ze stalowymi sprężynami, opracowana z firmą KW Automotive. Amortyzatory reguluje się niezależnie w czterech zakresach — od tłumienia ruchów nadwozia po pracę na nierównościach. Hamulce są ceramiczne: tarcze 420 x 40 mm z przodu przy sześciotłoczkowych zaciskach, 360 x 32 mm z tyłu. Opony 305/30 ZR20 i 335/30 ZR20 na kutych obręczach 20-calowych bazują na technologii Mercedesa-AMG ONE, z bieżnikiem zarezerwowanym dla tego modelu.
Pakiet aerodynamiczny reguluje się ręcznie: przedni dyfuzor ma pozycje Street i Race — ta druga wyłącznie na torze — a przestawiać można też środkową część tylnego skrzydła. Purystyczna filozofia nie obejmuje paliwa: w cyklu mieszanym WLTP auto spala 15,8 l/100 km i emituje 359 g CO2 na kilometr.
Duch Black Series pod szyldem Mythos
CLE 646 Spezialanfertigung to kolejny model Mythos — najwyższego, najbardziej ekskluzywnego poziomu Mercedesa, postawionego ponad AMG i Mercedes-Maybach. Serię otworzył speedster PureSpeed. Poszerzone, odchudzone wersje AMG mają jednak starszy rodowód: linię Black Series, do której nowe coupé wyraźnie nawiązuje.

Dotychczasowym topem gamy CLE była hybryda plug-in CLE 63 S E Performance — szybka, ale krytykowana za masę ponad 2,1 tony. CLE 646 ma być odpowiedzią na te zarzuty, lecz bez podanej masy własnej nie da się zweryfikować skali odchudzenia.
W segmencie purystycznych, tylnonapędowych coupé rządzi Porsche 911 GT3 — lżejszy i dostępny z manualem, choć słabszy. W grę wchodzą też BMW M4 CS oraz Chevrolet Corvette Z06 z wolnossącym V8 o płaskim wałku, za wyraźnie niższą cenę. Samochód zapowiada się imponująco, ale bez masy własnej i czasów okrążenia „niezrównane wrażenia z jazdy” to na razie wyłącznie deklaracja producenta.













