Nowa głowica, mocniejsza sprężarka elektryczna
Pod maską pracuje znany układ: trzylitrowa rzędowa szóstka z turbosprężarką i elektryczną sprężarką pomocniczą, wsparta 48-woltowym rozrusznikoalternatorem. Tym razem inżynierowie z Affalterbach zmienili głowicę cylindrów wraz z kanałami dolotowymi i wydechowymi, dołożyli nowy wałek rozrządu zaworów dolotowych, obszerniejszy układ dolotowy i inną chłodnicę powietrza doładowującego. Ciśnienie doładowania sięga 1,5 bara.
Efekt to 449 KM (330 kW) i 600 Nm, a przez dziesięć sekund funkcja overboost podnosi moment do 640 Nm. Elektryczna sprężarka pomocnicza dokłada teraz do 7,5 kW zamiast wcześniejszych 5,0 kW i — jak zapewnia producent — może pracować niemal bez przerwy przez dłuższy czas. Rozrusznikoalternator drugiej generacji, schowany w obudowie skrzyni, potrafi krótko dorzucić 17 kW (23 KM) i 205 Nm. Napęd trafia na koła przez dziewięciobiegową przekładnię AMG SPEEDSHIFT TCT 9G.
Michael Schiebe, szef Mercedes-AMG, zapowiada więcej emocji i charakteru. W komunikacie zabrakło jednak dwóch liczb, od których zwykle zaczyna się rozmowa o aucie z Affalterbach: czasu rozpędzania do 100 km/h i prędkości maksymalnej.
Tryb Drift trafia do SUV-a
Drugą nowością jest adaptacyjny napęd AMG Performance 4MATIC+ z elektronicznie sterowanym mechanizmem różnicowym tylnej osi o ograniczonym poślizgu. To on umożliwia tryb Drift, który w SUV-ie AMG pojawia się po raz pierwszy. Producent od razu zastrzega, że funkcja jest przeznaczona wyłącznie na zamknięte tory i dla doświadczonych kierowców.
Do tego dochodzi pakiet wizualny Golden Accents, czyli zestaw złotych akcentów dostępny tylko przez pierwszy rok sprzedaży. Ceny pakietu ani jego dostępności w Polsce Mercedes na razie nie podał.
Zużycie paliwa w cyklu mieszanym WLTP wynosi 9,4–9,9 l/100 km, a emisja CO2 214–226 g/km. Dla trzylitrowej benzyny w ciężkim SUV-ie o takich osiągach to wynik bez zaskoczeń w żadną stronę.
Konkurencja też trzyma się wielocylindrowców
GLC 53 od początku pełni w gamie rolę wariantu pośredniego: nad nim stoi GLC 63 z hybrydą plug-in i czterocylindrowym silnikiem, poniżej — zwykłe wersje GLC. To propozycja dla kierowców, którzy wolą klasyczną, wysokoobrotową jednostkę spalinową od złożoności i masy układu plug-in. Bezpośrednim rywalem pozostaje BMW X3 M50, również z rzędową szóstką i miękką hybrydą. Audi SQ5 kusi spokojniejszym charakterem i niższą ceną. Porsche Macan gra wizerunkiem SUV-a dla kierowcy, a Alfa Romeo Stelvio Quadrifoglio — lżejszą konstrukcją i V6, które ma zwolenników wśród purystów. Do tego grona coraz śmielej dobija się Genesis GV70 3.5T Sport z mocnym V6 i agresywną polityką cenową.
Poprzednia odsłona GLC 53 zbierała pochwały za kulturę pracy silnika, ale wytykano jej mało angażujące prowadzenie i sztucznie podbijany dźwięk. Nowa wersja odpowiada na tę krytykę głównie mechaniką tylnej osi, a nie rewolucją pod maską — moc rośnie umiarkowanie względem poprzednika. To staranne dopracowanie znanego układu, nie nowy rozdział; czy zmieniło coś w odbiorze auta zza kierownicy, sprawdzimy przy pierwszych jazdach.
Mercedes nie podał jeszcze cen ani terminu wprowadzenia nowego GLC 53 4MATIC+ do polskich salonów.



