Nadwozie pomalowano dwubarwnie: dolna część w granacie Blu Marinus Shiny, górna w bieli Bianco Monocerus. Lusterka, felgi i pokrywa silnika są w czerni Nero Noctis, zaciski hamulcowe w czerwieni, a na masce znalazła się grafika w barwach włoskiej flagi. We wnętrzu tapicerka Nero Ade z czerwonymi przeszyciami Rosso Alala, haftowany napis „Tricolore” na panelach drzwi i sylwetka auta wszyta w tylną wyściółkę kabiny.
Technika pozostaje bez zmian: 4,0-litrowe V8 biturbo z trzema silnikami elektrycznymi, łącznie 920 CV, 0–100 km/h w 2,7 s i ponad 340 km/h. Spalinowa jednostka kręci się do 10 000 obr./min i Lamborghini nazywa to nowym punktem odniesienia w segmencie — deklaracja, której nikt poza producentem nie zweryfikował. W tej klasie Temerario mierzy się z hybrydowymi Ferrari 296 i McLarenem Artura, a niżej wycenione Porsche 911 Turbo S bywa wybierane jako rozsądniejsza alternatywa.
To pakiet wizualny, nie nowy model. Ceny ani liczby egzemplarzy nie podano, co przy indywidualnej wycenie nie dziwi. Powód pokazu jest raczej wizerunkowy: Ad Personam obchodzi w tym roku dwudziestolecie.




