Revuelto SV powstał na bazie Revuelto, czyli pierwszego hybrydowego V12 w historii Lamborghini. Skrót SV — Super Veloce — marka rezerwuje dla najbardziej ekstremalnych odmian swoich dwunastocylindrowych modeli. Tym razem trafia on do auta z trzema silnikami elektrycznymi i akumulatorem litowo-jonowym.
Więcej mocy, ale przyrost jest umiarkowany
Wolnossące V12 o pojemności 6,5 litra rozwija 825 CV przy 9250 obr/min i kręci się do 9500 obr/min. Wspierają je dwa silniki osiowe na przedniej osi oraz jednostka promieniowa nad skrzynią. Akumulator o pojemności 7,3 kWh oddaje maksymalnie 190 kW. Razem daje to 1065 CV (783 kW) i 1425 Nm.
Ten przyrost warto jednak zestawić z punktem wyjścia: względem bazowego Revuelto przybyło 50 CV. Deklarowane osiągi to 2,4 s do 100 km/h, 6,7 s do 200 km/h i ponad 345 km/h prędkości maksymalnej, przy stosunku mocy do masy 1,66 kg/CV. Lamborghini opakowało to w hasło „The Quantum of Driving”, czyli obietnicę skoku jakościowego w prowadzeniu. Arytmetyka mówi raczej o starannej ewolucji niż o zmianie stanu skupienia.
Większa zmiana kryje się w akumulatorze. Producent deklaruje czterokrotnie lepszą powtarzalność osiągów niż w Revuelto — czyli mniejszy spadek mocy po kilku okrążeniach. Dla auta reklamowanego wynikami na torze to istotniejsze niż same 50 CV.
Aerodynamika i podwozie z torowym rodowodem
Revuelto SV generuje o 80 procent większy docisk niż Revuelto i o 10 procent większy niż Aventador SVJ. Efektywność docisku względem oporu wzrosła o 60 procent w porównaniu z modelem bazowym. Pomogły przeprojektowany splitter, płaska podłoga, kanały chłodzące i stałe tylne skrzydło. Chłodzenie hamulców poprawiono o 12 procent.
Zawieszenie dostało pasywne amortyzatory z ręczną regulacją, wywiedzione z techniki wyścigowej. Lamborghini deklaruje 17 procent większą zwinność i 10 procent większą przyczepność boczną niż w Revuelto — bez wyjaśnienia, jak te wielkości mierzono. Do tego dochodzą hamulce węglowo-ceramiczne CCM-R Plus i opony Bridgestone Potenza Race R przygotowane pod ten model. Debiutuje też tryb jazdy Pilota z osobnym, czerwonym selektorem na kierownicy, regulującym poziom ingerencji kontroli trakcji.
We wnętrzu standardem są fotele sportowe ze skorupą z włókna węglowego, a za dopłatą monokokowe fotele kubełkowe. Włókna węglowego jest tu więcej niż w jakimkolwiek wcześniejszym Revuelto, choć w tej klasie aut to już norma, a nie wyróżnik.
Rekord Hockenheimringu i cień SVJ
Marco Mapelli, kierowca fabryczny Lamborghini, przejechał Hockenheimring w 1:41.6 — to najszybszy wynik samochodu produkcyjnego na tym torze. Tyle że Hockenheim nie jest branżowym punktem odniesienia w tej klasie. Aventador SVJ, najbliższy poprzednik Revuelto SV, budował legendę rekordem Nürburgringu i tam Revuelto SV wyniku jeszcze nie pokazał.
Konkurencja w tej klasie gęstnieje. Ferrari rozwija F80 i SF90 XX, McLaren szykuje W1, a Aston Martin Valhalla celuje w tych samych klientów z hybrydowym V8 i motorsportowym rodowodem. Lamborghini ma w tym gronie argument, którego reszta nie ma — wolnossące dwanaście cylindrów kręcące się do 9500 obr/min.
Limit 1963 egzemplarzy nawiązuje do roku założenia firmy, a auto trafi przede wszystkim do stałych klientów i kolekcjonerów. To sprawdzony sposób na maksymalizację marży, nie ograniczenie technologiczne. Cennika nie ujawniono — a przy bazowym Revuelto, któremu zarzucano zarówno masę, jak i cenę, to akurat najciekawsza brakująca liczba.




