Nie premiera modelu, tylko wejście na nowy rynek
D9 nie jest nowym samochodem. W Chinach jeździ od sierpnia 2022 roku, przez dwa kolejne lata był tam najlepiej sprzedającym się modelem w segmencie MPV, a w listopadzie 2025 roku jako pierwszy elektryczno-hybrydowy van na świecie przekroczył 300 tys. dostaw. Sprzedaż w Chinach jednak spada: 117 978 sztuk w 2023 roku, 102 810 w 2024 i 92 988 w 2025.
Dla Europy to drugi model marki po Z9 GT, który DENZA pokazała w Paryżu w kwietniu 2026 roku. Warto pamiętać, że europejski start marki był już raz przesuwany — pierwotnie planowano go na koniec 2025 roku. Sama DENZA powstała jako spółka joint venture BYD i Daimlera; z czasem BYD przejęło w niej większość, a niemiecki partner został udziałowcem mniejszościowym.
Stawka jest prosta: BYD sprawdza, czy w Europie da się sprzedawać drogo pod inną marką niż własna. Produktowo ryzyko jest niewielkie, bo D9 od czterech lat schodzi w Chinach w dużych wolumenach. Wizerunkowo — spore, bo w segmencie, w który celuje, klienci płacą też za znaczek na masce i pewność obsługi posprzedażnej.
Wnętrze: cztery układy kabiny i lodówka między fotelami
DENZA opisuje przestrzeń wewnątrz hasłem „777”: siedmiu dorosłych o wzroście 180 cm, siedem walizek kabinowych 20 cali i siedem plecaków. To hasło reklamowe, ale za nim stoją konkretne wymiary — 5250 mm długości i 3110 mm rozstawu osi.
Kabina pracuje w czterech konfiguracjach. Przy siedmiu pasażerach i trzecim rzędzie przesuniętym maksymalnie do tyłu zostaje 430 litrów bagażnika. Przesunięcie foteli trzeciego i drugiego rzędu oraz fotela pasażera z przodu podnosi tę wartość do 570 litrów. Po złożeniu trzeciego rzędu i przesunięciu drugiego do przodu pojemność rośnie do 2310 litrów.
Najwięcej uwagi producent poświęca drugiemu rzędowi. Fotele Air Spa mają 14-kierunkową regulację elektryczną, 16-punktowy masaż i rozkładają się do 152 stopni — DENZA nazywa je „zero-gravity”, czyli o profilu odciążającym kręgosłup. Przednie fotele dostały podgrzewanie, wentylację, masaż 10-punktowy i ośmiokierunkową regulację. Nawet w trzecim rzędzie może być podgrzewanie i wentylacja plus czterokierunkowa regulacja elektryczna.
Nad głowami jest panoramiczny dach o powierzchni 1,1 m kw. z elektryczną roletą i deklarowaną izolacją 99 proc. promieniowania UV. Między przednimi fotelami siedmiolitrowa lodówka z funkcją podgrzewania — od -6 do 6 stopni w trybie chłodzenia i od 35 do 50 stopni w trybie grzania. Drzwi boczne są przesuwne, elektryczne, z domykaniem i zabezpieczeniem przed przytrzaśnięciem; w wyższej wersji otwiera je ruch stopy, tak jak elektryczną klapę bagażnika.
Stylistycznie nadwozie jest zachowawcze: gładkie powierzchnie, wysoka linia okien i prowadnice drzwi przesuwnych schowane w bocznej krawędzi, co według producenta ogranicza też szum powietrza. Atrapę chłodnicy zamknięto w metalowej ramce. Nikt tu nie próbował przekonywać, że van może wyglądać jak coupé — i dobrze.
Ekrany, Devialet i sześć stref dźwięku
Z przodu 15,6-calowy ekran centralny, 10,25-calowe zegary cyfrowe i drugi 10,25-calowy wyświetlacz przed pasażerem. Oprogramowanie DiLink obsługuje aktualizacje bezprzewodowe, ma wbudowane usługi Google i Apple CarPlay. W podłokietnikach drugiego rzędu umieszczono kolejne dwa mniejsze ekrany do sterowania rozrywką, a w wersji Ultimate dochodzą dwa 12,8-calowe wyświetlacze na oparciach przednich foteli i 12-calowy wyświetlacz przezierny dla kierowcy.
Do tego cztery ładowarki indukcyjne 50 W, pięć gniazd USB-C i jedno USB-A. Audio dostarcza francuski Devialet: 16 głośników, sześć stref dźwiękowych i ponad 200 komend głosowych. DENZA nazywa to najlepszym systemem audio, jaki trafił do vana. Jak głęboka jest ta współpraca technicznie — czy chodzi o wspólne strojenie, czy głównie o licencję na logo — z komunikatu nie wynika.
Napęd DM-i: 353 KM, 210 km na prądzie
Układ jest bardziej złożony, niż sugeruje nazwa DM-i. Benzynowa turbodoładowana jednostka 1.5 o mocy 120 KM (88 kW) pracuje przede wszystkim jako generator. Za napęd odpowiadają dwa silniki elektryczne: przedni o mocy 231 KM (170 kW) i tylny o mocy 61 KM (45 kW), co daje napęd na obie osie. Moc systemowa to 353 KM (260 kW), przyspieszenie do 100 km/h zajmuje 8,6 s, prędkość maksymalna wynosi 180 km/h. Przy masie własnej 2895 kg trudno oczekiwać więcej.
Bateria Blade w technologii LFP ma pojemność 58,5 kWh i pozwala przejechać 210 km na samym prądzie. Z pełnym 64-litrowym bakiem i naładowanym akumulatorem producent deklaruje 950 km zasięgu łącznego według WLTP. To liczby, które w segmencie robią wrażenie — pod warunkiem że homologacja rzeczywiście jest europejska, a nie przeliczeniem z łagodniejszego chińskiego cyklu CLTC.
W trybie EV auto jeździ wyłącznie na prądzie i odzyskuje energię przy hamowaniu. W trybie hybrydowym elektronika przełącza się między pięcioma konfiguracjami pracy, a silnik spalinowy tylko sporadycznie napędza koła bezpośrednio. Zawieszenie to kolumny MacPhersona z przodu i wielowahaczowy układ z tyłu, uzupełnione o adaptacyjne tłumienie DiSus-C, które rozdziela charakterystykę ściskania i odbicia amortyzatora.
Flash Charging: 559 kW na papierze
Najmocniejsza deklaracja dotyczy ładowania. Bateria D9 ma przyjmować do 559 kW, co przekłada się na 5 minut z 10 do 70 proc. i 9 minut z 10 do 97 proc. W temperaturze -30 stopni ładowanie od 20 do 97 proc. ma zajmować 12 minut.
Tu trzeba postawić dwa znaki zapytania. Po pierwsze, sam komunikat jest wewnętrznie niespójny: śródtytuł mówi „Ready in 5, Full in 9”, a treść odwraca kolejność na „Full in 5, Ready in 9”. Liczby procentowe pozostają te same, ale hasło marketingowe nie trzyma się własnej definicji.
Po drugie, kwestia znacznie poważniejsza — infrastruktura. Przy europejskim debiucie Z9 GT pełna deklarowana moc systemu szybkiego ładowania, który BYD nazywa Flash Charging, była osiągalna wyłącznie ze złączem w standardzie chińskim, a dostępność stacji w Europie pozostawała niejasna. Sam koncern zapowiadał uruchomienie około 3000 własnych stacji w Europie w ciągu roku od kwietnia 2026. Do czasu, aż ta sieć naprawdę powstanie, 559 kW jest parametrem baterii, a nie realnym doświadczeniem właściciela.
Rynek: drogo jak V-Class, bez historii V-Classa
Ceny D9 DM-i na rynkach europejskich mieszczą się w przedziale od około 340 000 zł* do około 362 000 zł (78 500–83 500 euro). W Wielkiej Brytanii auto pozycjonowano w okolicach 354 000 zł (70 tys. funtów) — poniżej Toyoty Alphard.
To lokuje D9 w bardzo konkretnym towarzystwie. Mercedes-Benz V-Class jest w tym segmencie od dekady i ma to, czego DENZA nie ma: rozpoznawalność, sieć i przewidywalną wartość rezydualną. Do tego Mercedes wprowadza elektryczne VLE, następcę EQV, z deklarowanym zasięgiem powyżej 700 km. Volkswagen ID. Buzz w siedmiomiejscowej odmianie LWB zaczyna się od około 304 000 zł (60 tys. funtów) i w bezpośrednim porównaniu brytyjskiej prasy motoryzacyjnej wypadł lepiej od Lexusa LM. Sam Lexus LM, wizerunkowo najbliższy D9, kosztuje od około 455 000 zł (90 tys. funtów) — DENZA jest od niego wyraźnie tańsza.
Jest jeszcze problem skali. Luksusowe vany to w Europie nisza: klienci flotowi i menedżerscy częściej wybierają duże SUV-y albo limuzyny klasy wyższej. Nawet bardzo dobry produkt nie przeskoczy tego ograniczenia sam z siebie.
Trzy rzeczy do sprawdzenia na pierwszych jazdach
Po pierwsze — zasięg. Czy 950 km i 210 km na prądzie to wyniki homologowane w Europie według WLTP, czy wartości przeniesione z chińskiego cyklu pomiarowego? Różnica potrafi wynosić kilkanaście procent.
Po drugie — ładowanie. Ile realnie przyjmuje bateria na europejskiej ładowarce ze złączem CCS i ile stacji szybkiego ładowania BYD faktycznie działa? Bez odpowiedzi na te pytania rekordowa moc pozostaje zapisem w katalogu.
Po trzecie — obsługa. DENZA obiecuje kontakt z dealerem przez dedykowaną aplikację oraz bezpłatny odbiór i zwrot auta przy przeglądach. Przy cenie powyżej 340 000 zł to nie dodatek, tylko warunek wejścia — a marka buduje punkty sprzedaży w Europie dopiero od kilku miesięcy.
Dane techniczne
| Parametr | DENZA D9 DM-i |
|---|---|
| Wymiary (dł./szer./wys.) | 5250 / 1960 / 1900 mm |
| Rozstaw osi | 3110 mm |
| Masa własna | 2895 kg |
| Napęd | na obie osie |
| Promień skrętu | 5,85 m |
| Silnik spalinowy | 1.5 R4 turbo |
| Moc silnika spalinowego | 120 KM (88 kW) |
| Moment silnika spalinowego | 220 Nm |
| Silnik elektryczny przedni | 231 KM (170 kW) |
| Silnik elektryczny tylny | 61 KM (45 kW) |
| Moc systemowa | 353 KM (260 kW) |
| 0–100 km/h | 8,6 s |
| Prędkość maksymalna | 180 km/h |
| Bateria | BYD Blade (LFP), 58,5 kWh |
| Zasięg elektryczny (WLTP) | 210 km |
| Zasięg łączny (WLTP) | 950 km |
| Zbiornik paliwa | 64 l |
| Ładowanie AC / DC | 11 kW / do 559 kW |
| Bagażnik | 430 / 570 / 2310 l |
| Układ foteli | trzy rzędy, 2+2+3 |
Ceny i dostępność
W Europie D9 DM-i sprzedawany jest w dwóch wersjach wyposażenia, obie z tym samym napędem i szybkim ładowaniem w standardzie. Elegance obejmuje elektryczne drzwi przesuwne i klapę bagażnika, ekran centralny 15,6 cala, cyfrowe zegary 10,25 cala, sterowanie głosowe i ekrany w podłokietnikach drugiego rzędu. Ultimate dokłada oświetlenie powitalne, otwieranie drzwi i klapy ruchem stopy, wstawki z drewna, skórę Nappa, fotele zero-gravity, podgrzewanie i wentylację we wszystkich trzech rzędach, kamerę zamiast lusterka wstecznego oraz komplet dodatkowych ekranów. Do wyboru pięć kolorów nadwozia i cztery warianty wykończenia wnętrza.
Sprzedaż ruszyła w nowo otwieranych punktach we Francji, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, a na drugą połowę roku marka zapowiada rozszerzenie oferty na ponad 20 kolejnych rynków. Polski wśród krajów pierwszej fali nie ma, a polskiego cennika nie ogłoszono.
* Ceny przeliczone po średnich kursach NBP z 24.07.2026 (1 euro = 4,33 zł, 1 funt = 5,06 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.




