Mokka YES to pakiet stylistyczno-wyposażeniowy nałożony na istniejące wersje modelu. Opel nie zapowiada przy tej okazji żadnych zmian technicznych — jednostki napędowe, skrzynie i osiągi pozostają takie same jak w reszcie gamy.
Pomarańczowy na zewnątrz i w środku
Znakiem rozpoznawczym edycji jest lakier Koral Orange. Ten sam odcień wraca w kabinie: na elementach dekoracyjnych wokół deski rozdzielczej, wstawkach foteli oraz przeszyciach siedzeń i boczków drzwi. Kontrast budują czarne dodatki — dach w kolorze Karbon Black, 17-calowe czarne obręcze aluminiowe, czarne nadkola i elementy zderzaków. Za dopłatą można zamówić czarną maskę. Kto nie chce pomarańczu na nadwoziu, wybierze jeden z lakierów z palety wersji GS, z odpowiednio dobranym wnętrzem.

W standardzie Opel daje kamerę cofania, przednie fotele z sześciokierunkową regulacją, podłokietnik w konsoli centralnej i przyciemniane szyby tylne. Przed kierowcą 10-calowy wyświetlacz cyfrowy, obok 10-calowy ekran dotykowy multimediów z bezprzewodowym Apple CarPlay i Android Auto.
Warto rozdzielić to, co w cenie, od tego, co za dopłatą. Nawigacja z aktualizacjami przez sieć, rozpoznawanie mowy i ładowarka indukcyjna to płatny pakiet Infotainment. Adaptacyjny tempomat i przedni asystent parkowania trafiły do pakietów technologicznych. Podgrzewane fotele i kierownica to pakiet Zimowy, podwójna podłoga bagażnika — pakiet Komfort. Standard jest przyzwoity, ale „bogaty” to określenie producenta, nie nasze.
Trzy napędy do wyboru
Mokka Electric YES ma 156 KM (115 kW) i według WLTP zużywa 15,6 kWh/100 km. Hybryda dysponuje 145 KM (107 kW) i zelektryfikowaną sześciobiegową skrzynią dwusprzęgłową; deklarowane spalanie to 4,9 l/100 km przy 110 g CO2/km. Najprostszy wybór to turbodoładowany benzynowy 1.2 o mocy 136 KM (100 kW) — 5,7 l/100 km i 129 g CO2/km.
Cena 124 000 zł brutto to punkt startowy gamy YES. Opel nie precyzuje, której wersji silnikowej dotyczy, a różnice między odmianą spalinową a elektryczną w tym segmencie potrafią być bardzo duże. Wartości WLTP to z kolei pomiar laboratoryjny — zimą, na polskich trasach, elektryczna Mokka wypadnie gorzej.
Kogo Mokka ma podgryzać
Segment kompaktowych SUV-ów to jeden z najbardziej zatłoczonych rynków w Europie. Mokka mierzy się z Fordem Pumą, bestsellerem w kilku krajach, cenionym za prowadzenie i pojemny bagażnik, oraz z Renault Capturem, który ma mocną pozycję w Polsce i szeroką ofertę hybryd. Volkswagen T-Cross bywa droższy, ale broni się wizerunkiem marki i wartością rezydualną. Dla hybrydowej Mokki najtrudniejszym rywalem pozostaje Toyota Yaris Cross — reputacja niezawodności robi tu więcej niż kolor lakieru. W gamie Stellantisa Mokka dzieli technikę z Peugeotem 2008, więc realna różnica sprowadza się do stylistyki i cennika.

Opel nazywa Mokkę bestsellerem, a edycję YES stawia obok sportowej wersji GSE — to według producenta „gwiazda gamy”. Patrick Dinger, dyrektor marki Opel w Niemczech, mówi o poszerzaniu oferty dla klientów chcących podkreślić własny styl. Trudno się z tym spierać — tyle że to zabieg tani we wdrożeniu i typowy dla drugiej połowy cyklu życia modelu. Nowy kolor i kilka czarnych elementów nie zmieniają tego, jaka Mokka jest. Zmieniają tylko to, jak bardzo rzuca się w oczy na parkingu.





