Co naprawdę nowe

Nowy Q7 powstał na platformie PPC — skrót od Premium Platform Combustion. Tę samą architekturę Audi wykorzystuje w modelach A5, A6 i Q5. Już sama nazwa zdradza najważniejsze: to konstrukcja pod spalinowy układ napędowy, bez wariantu w pełni elektrycznego.

Audi Q7 III generacji — ujęcie 3/4 z przodu, bliźniacza kompozycja, kolor stalowy błękit, horyzont z delikatnym zachmurzeniem
Trzecia generacja Q7 mierzy 5,06 m i zachowuje charakterystyczną osłonę Singleframe, choć architektura PPC wyklucza już wariant w pełni elektryczny.

Nadwozie ma 5,06 m długości. Z przodu pozostała duża osłona chłodnicy Singleframe, czyli znak rozpoznawczy marki. Audi mówi o „mocnej sylwetce” i „wyrazistym froncie” — to słownik z folderu reklamowego, więc podchodzimy do niego z dystansem, dopóki nie zobaczymy auta na żywo.

Naprawdę nowe są trzy rzeczy. Sześciomiejscowy układ z dwoma osobnymi fotelami w drugim rzędzie pojawia się w Q7 po raz pierwszy. Elektronika to architektura E3 1.2 z obsługą aplikacji innych firm i integracją ChatGPT. Wreszcie napęd: diesel z technologią łagodnej hybrydy, do którego wrócimy niżej.

Prezes Audi Gernot Döllner przekonuje, że Q7 od ponad 20 lat uchodzi za wzorcowego premium SUV-a, a nowa generacja łączy sportowy charakter z elastycznym wnętrzem i pierwszorzędnymi materiałami. To język marketingu. Te deklaracje sprawdzimy na żywo i podczas pierwszych testów.

Wnętrze: do siedmiu miejsc

W standardzie Q7 jest pięciomiejscowy. Opcjonalnie w drugim rzędzie montuje się dwa osobne fotele — w połączeniu z trzecim rzędem daje to konfigurację sześciomiejscową. Siedmiomiejscowa wersja nadal pozostaje w opcji i mieści trzy foteliki dziecięce. Wszystkie fotele regulowane są elektrycznie.

Bagażnik w wersji pięciomiejscowej ma do 806 litrów, a po złożeniu drugiego rzędu — do 2075 litrów. Siedmiomiejscowy Q7 oferuje 722 litry za drugim rzędem i maksymalnie 1980 litrów. To pojemności typowe dla segmentu, bez rewelacji w żadną stronę.

Nowa konsola środkowa mieści bezprzewodową ładowarkę dla dwóch smartfonów naraz w standardzie Qi2.2 oraz, jak ujmuje to producent, „wyjątkowo duże” uchwyty na kubki. W najwyższej wersji wyposażenia dach kryje panoramiczny szyberdach z przełączaną przezroczystością.

Światła grają pierwsze skrzypce

Oświetlenie to w tej premierze osobny rozdział. Opcjonalne matrycowe reflektory LED, które Audi nazywa Digital Matrix LED, mają moduły micro-LED i potrafią rzutować na drogę wzory świetlne wysokiej rozdzielczości. Z tyłu pracują cyfrowe lampy OLED trzeciej generacji z funkcją komunikacji świetlnej. Q7 ma do ośmiu cyfrowych sygnatur z przodu i z tyłu.

Najciekawiej brzmi projekcja kierunkowskazu na nawierzchnię. W nocy stylizowana strzałka pojawia się na asfalcie w rytm migania świateł — ma ostrzegać rowerzystów przed zmianą pasa lub skrętem. Audi nazywa to pierwszą taką funkcją w klasie. Po otwarciu przednich drzwi na ziemię pada biały romb powitalny.

Czy to potrzebne? Bez nocnej jazdy trudno orzec. Funkcjonalnie więcej obiecuje powiązanie świateł z asystentami: linie prowadzące czy znaczniki orientacyjne wyświetlane wprost w polu widzenia kierowcy, z odniesieniem do realnego otoczenia.

Napędy: diesel i nic więcej

Najważniejsza informacja techniczna jest zarazem najbardziej kontrowersyjna. Na starcie Q7 dostępny jest wyłącznie z 3-litrowym dieslem V6. Mocniejszy wariant ma 299 KM (220 kW) i 630 Nm, słabszy — 245 KM (180 kW) i 500 Nm.

Silnik korzysta z technologii MHEV plus. Generator napędowy dokłada do 18 kW (24 KM). Elektryczny kompresor ma poprawiać reakcję na gaz i osiągi przy ruszaniu. Moc przenosi 8-biegowa skrzynia tiptronic i stały napęd quattro z nowym mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu i ze wstępnym napięciem.

Tu trzeba postawić kropkę nad i. MHEV plus to łagodna hybryda — wsparcie rzędu 18 kW jedynie uzupełnia spalinowy napęd. Z hybrydą plug-in nie ma to nic wspólnego. Tymczasem główny rywal, BMW X5, oferuje wariant xDrive50e o mocy 483 KM i około 60 km zasięgu elektrycznego według WLTP.

Zawieszenie? Stalowe sprężyny w standardzie, opcjonalnie pneumatyczne adaptacyjne lub jego sportowa odmiana z regulowanym tłumieniem. Spalanie łączone Audi podaje wstępnie na 7,1–8,0 l/100 km, emisję CO2 na 186–209 g/km, a klasę CO2 — na G. To najniższa klasa w unijnej skali. Producent pisze o „wydajnej jeździe”, ale przy zaostrzających się normach start od klasy G to ryzykowny wybór wizerunkowy.

Kontekst: 11 lat i pościg za rywalami

Od debiutu w 2005 roku Audi sprzedało ponad 1,2 mln egzemplarzy Q7. Problem w tym, że druga generacja została na rynku 11 lat bez pełnej zmiany pokolenia — wyjątkowo długo jak na premium. W tym czasie BMW X5 i Mercedes GLE zdążyły zmienić generacje.

Doszedł jeszcze jeden ruch w gamie. Nowe Audi Q9 staje naprzeciw BMW X7 i Mercedesa GLS, co spycha Q7 do bezpośredniej rywalizacji z X5 i GLE. Q7 nie jest już flagowym modelem marki. Musi wygrywać techniką i postrzeganą wartością, nie samymi gabarytami.

Do tego dochodzi kłopot z ceną. Q7 startuje w Niemczech od około 377 000 zł* (87 900 euro). BMW X5 w 2026 roku bywa w ofertach od około 304 000 zł (70 849 euro) — o kilkadziesiąt tysięcy złotych taniej, a do tego z dostępną hybrydą plug-in. Tę różnicę Audi musi czymś uzasadnić.

Warto też przypomnieć słabość poprzednika. Jego niezawodność oceniano poniżej średniej klasy — 2,5 na 5. Do najczęstszych usterek należały zacinanie się i restarty systemu MMI, awarie zawieszenia pneumatycznego i szybkie zużycie hamulców. Nowa elektronika E3 1.2 ma szansę rozwiązać przynajmniej pierwszy z tych problemów — ale to zweryfikuje dopiero eksploatacja.

Ocena redakcyjna

Trzy rzeczy budzą wątpliwości jeszcze przed pierwszą jazdą.

Po pierwsze — napęd. Diesel na premierę, bez jakiejkolwiek opcji plug-in, w segmencie, w którym rywale od lat sprzedają PHEV-y. O innych jednostkach napędowych komunikat na razie milczy. Klient w Polsce, Holandii czy Norwegii dostaje wyłącznie wysokoprężną V6 z klasą emisji G.

Po drugie — platforma. PPC z założenia nie przewiduje wersji w pełni elektrycznej. Trzecia generacja Q7 jest więc jedną z ostatnich dużych inwestycji Audi w architekturę spalinową. To wygląda raczej na pożegnanie z dużym spalinowym SUV-em niż na otwarcie nowego rozdziału.

Po trzecie — cena. Próg około 377 000 zł (87 900 euro na rynku niemieckim) przy X5 od około 304 000 zł (70 849 euro) to różnica, której same deklaracje o „pierwszorzędnych materiałach” nie zasypią. Audi obiecuje, że Q7 „wyznacza standard w przestronności, dynamice i komforcie”. Twardych danych porównawczych — czasów do setki, rzeczywistego spalania w trasie, ocen niezawodności nowej generacji — komunikat nie podaje. Do tych deklaracji wrócimy, gdy auto trafi na jazdy.

Dane techniczne

Parametr Audi Q7 V6 TDI
Silnik 3.0 V6 TDI (diesel), MHEV plus
Moc 245 KM (180 kW) / 299 KM (220 kW)
Moment obrotowy 500 Nm / 630 Nm
Wsparcie elektryczne do 18 kW (24 KM)
Skrzynia biegów 8-biegowa tiptronic
Napęd quattro stały, mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu
Długość 5,06 m
Liczba miejsc 5, 6 lub 7
Bagażnik (5-os.) 806–2075 l
Bagażnik (7-os.) 722–1980 l
Spalanie łączone (wstępne) 7,1–8,0 l/100 km
Emisja CO2 186–209 g/km (klasa G)
Platforma PPC
Produkcja Bratysława

Ceny i dostępność

W Niemczech Q7 w wersji 180 kW (245 KM) kosztuje od około 377 000 zł (87 900 euro), a wariant 220 kW (299 KM) — od około 388 000 zł (90 500 euro). Zamówienia ruszyły w czerwcu 2026 roku, pierwsze dostawy zaplanowano na wrzesień. Produkcja, jak w obu poprzednich generacjach, pozostaje w Bratysławie. Cen na rynek polski Audi na razie nie podało.

* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 02.07.2026 (1 euro = 4,29 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.