Peugeot wrócił tam, gdzie zaczęła się cała historia. 13 czerwca 2025 roku, w przeddzień 24-godzinnego wyścigu Le Mans, marka ogłosiła powrót emblematu GTi i pokazała koncepcyjny model E-208 GTi. Rok później przyszedł czas na wersję seryjną. Konferencja z udziałem dyrektora generalnego Alaina Faveya odbyła się 12 czerwca 2026 roku o godzinie 13:00 CET na torze w Le Mans.

W miasteczku wyścigowym stanęły trzy seryjne egzemplarze E-208 GTi — niebieski, biały i czerwony. Barwy francuskiej flagi mają tu podwójne zadanie: podkreślać „francuską charyzmę”, którą Peugeot wpisał sobie do wartości marki, i uczcić stulecie pierwszego startu producenta w Le Mans.

Producent obiecuje wierność koncepcji

Peugeot zapewnia, że auto seryjne pozostało „niezwykle wierne” konceptowi sprzed roku. Za projekt i rozwój odpowiadały francuskie zespoły Peugeot Sport i Peugeot Design. Przy przejściu od samochodu wystawowego do produkcji zwykle znikają jednak najefektowniejsze felgi, lakiery i część rozwiązań wnętrza. To norma w branży, więc wierność konceptowi lepiej sprawdzać na zdjęciach aut z taśmy niż w komunikacie.

Ani jednej liczby

Moc, czas rozpędzania, pojemność akumulatora, zasięg WLTP, cena, termin wejścia do salonów — żadna z tych informacji nie padła. Zostało zapewnienie, że osiągi „robią ogromne wrażenie”, i odesłanie do konferencji prasowej. Jak na zapowiedź produkcyjnej wersji auta osiągowego to skromny zestaw. Pierwsza fala komunikacji dotyczy wizerunku, nie techniki. Bez ceny trudno ocenić, czy E-208 GTi jest realną ofertą rynkową, czy przede wszystkim ozdobą weekendu w Le Mans.

Uwagę zwraca też sposób, w jaki Peugeot uzasadnia projekt. Marka powołuje się na „nieustający sukces rynkowy” gamy 208, ale nie podaje przy tym żadnych danych sprzedaży modelu. Osobno przypomina, że w 2024 roku sprzedała na świecie ponad 1,1 mln samochodów i ma w ofercie 12 modeli elektrycznych, w tym 9 osobowych.

Od 205 GTi do prądu

Reputację emblematu GTi zbudował w Peugeocie jeden samochód: 205 GTi z lat 80., do dziś wskazywany jako punkt odniesienia dla całego gatunku małych aut osiągowych. Ostatnia benzynowa 208 GTi zniknęła z oferty, a najbardziej sportowym wariantem hatchbacka zostały na lata wersje GT — dla fanów marki zdecydowanie za słabe. Powrót znaczka odczytuje się więc jako odpowiedź na tę krytykę, choć technicznie to zupełnie inny samochód. Grunt marka przygotowywała od miesięcy, przypominając historię GTi przy okazji imprez dla miłośników klasyki.

Rywal jest oczywisty i trafił na rynek wcześniej: Alpine A290, elektryczny hot-hatch zbudowany na bazie Renault 5 i od początku sprzedawany jako spadkobierca sportowej tradycji swojej marki. O tych samych klientów walczą też Abarth 500e oraz elektryczne MINI z emblematem John Cooper Works.

Na razie E-208 GTi jest obietnicą. Emblemat wrócił, samochód istnieje w wersji seryjnej, ale wszystko, co decyduje o tym, czy zasłuży na te trzy litery — moc, masa, sposób prowadzenia i cena — pozostało poza komunikatem.