Ile w tym nowej generacji

Bentley konsekwentnie mówi o najnowszej generacji Flying Spura. Warto przyjrzeć się temu określeniu bliżej. W komunikacie z Crewe nie pada ani słowo o nowej platformie, nowym podwoziu czy zmienionych proporcjach nadwozia. Jest za to lista prac przy nadwoziu: nowy pas przedni, atrapa chłodnicy wpuszczona w zderzak, inne reflektory, przemodelowana klapa bagażnika, nowe lampy tylne. U większości producentów taki zakres zmian nazwano by gruntowną modernizacją, a nie zupełnie nowym modelem.

Nie znaczy to, że nowość jest kosmetyczna. Najważniejsza zmiana dotyczy techniki i z zewnątrz jej nie widać: do gamy wraca wersja S, a razem z nią najmocniejszy układ napędowy, jaki dotąd nosił to oznaczenie.

Pojedyncze reflektory pierwszy raz od 1962 roku

Przód zmienił się najmocniej. Bentley zrezygnował z podwójnych reflektorów — przez dekady rozpoznawalnego znaku swoich sedanów — na rzecz pojedynczych kloszy po każdej stronie. W czterodrzwiowym aucie tej marki takiego rozwiązania nie było od 1962 roku. Reflektory występują w dwóch odmianach, zależnie od wersji.

Bentley Flying Spur S — detal maski i reflektora
Zniknięcie podwójnych kloszy na rzecz jednego zmienia twarz sedanu bardziej niż jakakolwiek inna poprawka nadwozia.

Atrapa chłodnicy przeniosła się w obręb zderzaka. Z przednich błotników zniknął ozdobny wlot; zostały gładkie powierzchnie i emblemat umieszczony za przednim kołem. Z tyłu jest nowa klapa bagażnika o łagodniejszym rysunku, nowe lampy i ramka tablicy rejestracyjnej w kolorze nadwozia. Do tego dochodzą nowe wykończenia 22-calowych felg, opcjonalne w wersjach Azure i S. W palecie lakierów debiutuje Dark Teal — metaliczny średni błękit z zielonkawym odcieniem.

Efekt jest łatwy do przewidzenia i najwyraźniej zamierzony: Flying Spur wygląda teraz jak czterodrzwiowa odmiana Continentala GT czwartej generacji. Gama zyskuje spójność, sedan traci część własnej odrębności. Kupujący w tym segmencie zwykle nie mają nic przeciwko temu, by ich auto od razu było rozpoznawalne jako Bentley. Pytanie brzmi raczej, czy równie chętnie zaakceptują, że z daleka przypomina model o dwoje drzwi mniej.

Wnętrze: pięć wzorów foteli i kolekcja dla audiofilów

Powrót wersji S podniósł liczbę dostępnych wzorów foteli do pięciu. Każdy wymaga dwunastu godzin pracy ręcznej, ze wstawkami plisowanymi albo pikowanymi. To ten rodzaj argumentu, którym Bentley broni różnicy w cenie wobec niemieckich rywali.

Bentley Flying Spur S — wnętrze, tylna kanapa i kierownica po lewej stronie
Tylna kanapa pozostaje miejscem, w którym rozstrzyga się porównanie z Maybachem czy Ghostem.

Osobnym wątkiem jest kolekcja Virtuoso, dostępna w całej gamie marki. Łączy system audio Naim for Mulliner, hafty i detale w złocistym odcieniu Champagne Gold: od skrzydlatych emblematów, przez końcówki wydechu, po obwódkę kluczyka. Do wyboru są trzy motywy wnętrza — Soprano, Tenor i Bass — od jasnych po wyraźnie ciemniejsze.

Sam system audio ma 21 głośników. Przetworniki wywodzą się z kolumn Focal Grand Utopia, a średniotonowe i wysokotonowe używają membran o profilu „M”, formowanych z jednego kawałka materiału. Bentley opisuje to jako najbardziej wciągające brzmienie w historii marki, ale takiej deklaracji nie da się zweryfikować inaczej niż odsłuchem. Na razie zostaje ona zapewnieniem producenta.

Wiadomo natomiast, skąd ten system pochodzi. Powstał dla coachbuiltowego Batura, gdzie figurował w cenniku jako opcja za około 127 000 zł* (25 000 funtów bez podatków). Ile kosztuje w Flying Spurze, Bentley nie podał.

Wersja S: 680 KM i podwozie zarezerwowane wcześniej dla Speeda

Najmocniejszy Flying Spur S w historii rozwija 680 KM (500 kW) i 930 Nm. To o 130 KM więcej niż w poprzedniej generacji tej wersji. Przyspieszenie od 0 do 60 mph zajmuje 3,6 s, od 0 do 100 km/h — 3,7 s. Prędkość maksymalna to 191 mph.

Tu pojawia się pierwsza rysa na komunikacie. Poprzedni Flying Spur S z V8 miał około 550 KM i około 770 Nm, rozpędzał się do 60 mph w 4,0 s, ale jechał do 198 mph. Nowa wersja jest wyraźnie szybsza w przyspieszeniu i jednocześnie wolniejsza na prostej. Bentley nie wyjaśnia, czy odpowiada za to elektroniczne ograniczenie, masa układu hybrydowego, czy dobór przełożeń. Przy aucie reklamowanym jako najszybsze z literą S w nazwie warto o to zapytać.

Druga rysa jest drobniejsza. Producent mówi o wzroście o niemal 20 procent względem każdego wcześniejszego Flying Spura S. Zestawienie z liczbami poprzednika daje jednak około jednej czwartej więcej mocy i mniej więcej jedną piątą momentu. Bentley nie precyzuje, do którego dokładnie wariantu się porównuje.

Ciekawsze od samych liczb jest podwozie. Wersja S dostała aktywny układ jezdny, który Bentley nazywa Performance Active Chassis, wcześniej dostępny wyłącznie w odmianach Speed i Mulliner. W skład pakietu wchodzą aktywny napęd na obie osie, amortyzatory dwuzaworowe, wektorowanie momentu między osiami i na osiach, aktywny system stabilizacji przechyłów zasilany napięciem 48 V oraz nowe oprogramowanie kontroli stabilności. Po raz pierwszy w tej wersji pojawia się też elektroniczny mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.

O sportowy wygląd wersji S dba pakiet czarnych detali Blackline: ciemniejszy dolny zderzak, kratownice w czarnym połysku, czarne skrzydła i napis BENTLEY, obudowy lusterek oraz nakładki progowe w czerni Beluga. Przyciemniane reflektory matrycowe LED Flying Spur S dzieli tylko z odmianą Speed. Z tyłu są przyciemniane lampy i końcówki wydechu sportowego.

Continental GT S w innym nadwoziu?

Zaprezentowany w tym roku Continental GT S ma dokładnie te same parametry: 680 KM, 930 Nm, ten sam hybrydowy układ o wysokich osiągach i to samo aktywne podwozie. Do 60 mph rozpędza się w 3,3 s i jedzie 190 mph. Flying Spur S potrzebuje 3,6 s i osiąga 191 mph.

Różnica trzech dziesiątych sekundy przy identycznej mocy bierze się zapewne z masy i rozstawu osi. Poza nadwoziem i miejscem z tyłu oba auta oferują dziś ten sam pakiet techniczny. Dla klienta to wygoda wyboru, dla marki — pytanie, jak długo da się utrzymać osobny charakter obu modeli, skoro dzielą już nie tylko napęd, lecz także rysunek przodu.

Rynek: Maybach, Ghost i rywal z własnego koncernu

W segmencie luksusowych sedanów Flying Spur mierzy się przede wszystkim z Mercedesem-Maybachem klasy S i Rolls-Royce'em Ghostem. To rywale o innym rozłożeniu akcentów. Maybach jest mocniejszy tam, gdzie właściciel siedzi z tyłu, i zwykle zaczyna się od niższej kwoty. Ghost trzyma czyste V12 i wygrywa prestiżem, a elektryfikację Rolls-Royce przeprowadza osobnym modelem, nie hybrydyzacją limuzyny.

Bentley trzyma się hybrydowego V8 jako szczytu oferty. Poprzedni Flying Spur zbierał pochwały za prowadzenie, ale w porównaniach z obydwoma rywalami przegrywał przestronnością drugiego rzędu. Komunikat nie wspomina o zmianach w tym obszarze, więc trudno zakładać, że coś się tu poprawiło.

Jest jeszcze rywal z własnego koncernu. Porsche Panamera Turbo E-Hybrid gra tym samym argumentem sportowej limuzyny, na częściowo pokrewnej architekturze i za wyraźnie mniejsze pieniądze. BMW serii 7 w wersji M760e nadrabia z kolei elektroniką i ceną, oddając pole w rzemiośle. Segment sportowych czterodrzwiowców i tak się skurczył — Aston Martin Rapide zniknął z rynku bez następcy.

W szerszym planie warto pamiętać o jednym: w listopadzie 2024 roku Bentley przesunął plan pełnej elektryfikacji z 2030 na 2035 rok, tłumacząc to słabym popytem klientów na auta wyłącznie na prąd. Odświeżony Flying Spur z hybrydowym V8 jest praktyczną konsekwencją tej decyzji. Marka kupuje sobie czas i liczy, że rynek luksusowy nie zmieni zdania szybciej.

Ocena redakcyjna

To dobrze policzona aktualizacja. Bentley porządkuje wygląd gamy, przywraca wersję S i daje jej podwozie zarezerwowane wcześniej dla droższych odmian. Ryzyko jest niewielkie, a przyrost mocy o 130 KM łatwy do sprzedania w salonie.

Słabszym punktem pozostaje narracja. Określenie „najnowsza generacja” przy zmianach ograniczonych do nadwozia, napędu i podwozia brzmi na wyrost, zwłaszcza że o platformie komunikat milczy. Do tego dochodzi niższa prędkość maksymalna niż u poprzednika i identyczne dane co w Continentalu GT S.

Trzy rzeczy, które trzeba sprawdzić na pierwszych jazdach: czy elektroniczny mechanizm różnicowy realnie zmienia zachowanie tak dużego sedana w zakrętach, jak aktywny układ stabilizacji przechyłów radzi sobie na polskich nierównościach w trybie komfortowym oraz czy miejsce z tyłu wystarczy klientowi, który dziś rozważa Maybacha.

Dane techniczne — Bentley Flying Spur S

Parametr Wartość
Układ napędowy hybrydowy V8 (High Performance Hybrid)
Moc 680 KM (500 kW)
Moment obrotowy 930 Nm
0–100 km/h 3,7 s
0–60 mph 3,6 s
Prędkość maksymalna 191 mph
Napęd aktywny napęd na obie osie, elektroniczny mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu
Podwozie Performance Active Chassis, amortyzatory dwuzaworowe, aktywna stabilizacja przechyłów 48 V
Koła 22 cale, nowe wykończenia (opcja w wersjach Azure i S)
System audio Naim for Mulliner, 21 głośników (kolekcja Virtuoso)

Ceny i dostępność

Konfigurator nowego Flying Spura jest otwarty od 2 czerwca. Produkcja w zakładzie w Crewe ruszy we wrześniu, a pierwsze samochody mają dotrzeć do większości rynków w czwartym kwartale tego roku.

Bentley Flying Spur S — detal felgi i opony
Nowe wykończenia 22-calowych felg to jeden z niewielu elementów wyglądu zarezerwowanych dla wersji Azure i S.

Bentley nie podał żadnych cen — ani auta bazowego, ani wersji S, ani systemu audio z kolekcji Virtuoso. W tym segmencie to typowe, ale przy modelu, którego głównym argumentem jest powrót mocniejszej odmiany, brak jakiegokolwiek punktu odniesienia utrudnia ocenę oferty.

* Cena przeliczona po średnim kursie NBP z 24.07.2026 (1 funt = 5,06 zł). Polskie ceny nowego Flying Spura nie zostały jeszcze ogłoszone.