Nazwę ogłoszono 9 września, w Światowy Dzień EV. Nissan podkreśla, że PIXO oznacza powrót marki do segmentu A i ma być „bardziej dostępną opcją” codziennej jazdy elektrycznej. Według zapowiedzi niewielkie gabaryty mają iść w parze z prostą w obsłudze technologią i charakterystyczną stylistyką marki.
To dopiero otwarcie kampanii przed premierą: w komunikacie nie pada ani jedna liczba. Nie znamy zasięgu ani pojemności baterii, nie ma mocy, ceny ani daty rynkowej. Więcej szczegółów Nissan obiecuje dopiero przy pełnej prezentacji 23 września 2026 r.
Nazwa wraca po latach przerwy
PIXO to nazwa, którą Europa już zna. Poprzedni model o tej nazwie powstawał w Indiach jako bliźniacza wersja Suzuki Alto — tanie, technicznie skromne auto bez większych sukcesów sprzedażowych. Po jego wycofaniu Nissan całkowicie zniknął z europejskiego segmentu A. Reputacja starego PIXO była neutralna, więc marka buduje tę nazwę od zera.
Nowy PIXO to nie kolejna generacja, lecz restart nazwy w zupełnie innym, elektrycznym wcieleniu. Kontrast z poprzednikiem jest wyraźny: zamiast importu z Azji deklaracja „budowane w Europie, dla Europy”. Gdzie dokładnie auto ma powstawać i na czyjej platformie, producent na razie nie mówi.
Domknięcie elektrycznej gamy
W europejskiej ofercie PIXO zajmie miejsce obok LEAF-a i elektrycznej MICRY, a później dołączyć ma elektryczny JUKE, którego Nissan pokazał w kwietniu. LEAF był pierwszym masowym elektrykiem świata i przez lata stanowił wizytówkę Nissana. Dopiero teraz marka buduje wokół tej reputacji pełną gamę modeli.
Sporo wskazuje na sojuszowe korzenie nowego modelu. Elektryczna MICRA powstała na platformie koncernu Renault, wspólnej z Renault 5, więc analogiczna droga dla PIXO byłaby logiczna. Producent tego nie potwierdza. Nasuwa się też pytanie o miejsce w gamie: MICRA sama jest małym autem, więc PIXO musi odróżnić się ceną albo charakterem.
W tanich elektrykach jest tłoczno
Segment, do którego wraca Nissan, nie czeka z otwartymi ramionami. Dacia Spring, Citroën ë-C3 i Fiat Grande Panda ustaliły już rynkowy próg cenowy, a Hyundai Inster podniósł techniczną poprzeczkę zasięgiem i wyposażeniem. Renault zapowiedziało ponadto elektryczne Twingo jako bardzo przystępne cenowo auto miejskie — to najbliższy rywal PIXO w klasie A i, co ironiczne, produkt sojusznika Nissana.
Klasa A skurczyła się w Europie bardzo mocno, a marże są w niej niskie. Powrót Nissana to zakład na wolumeny i zgodność z unijnymi normami emisji CO₂, nie na łatwe zyski. Po latach restrukturyzacji i zawężania oferty marka odbudowuje europejską pozycję właśnie falą elektryków.
Bez ceny i danych technicznych „dostępność” nowego PIXO pozostaje obietnicą. Czy maluch realnie zejdzie ceną w okolice Springa i ë-C3, przekonamy się 23 września.