Nissan nazywa Ariyę swoim flagowym elektrycznym crossoverem i po pięciu latach na rynku daje jej kosmetykę zamiast nowej generacji. Lista zmian jest krótka, a najważniejsze pytania producent zostawia bez odpowiedzi.
Lifting, nie nowa generacja
Zmiany zaczynają się od przodu. Nissan przeprojektował pas przedni, dodał panel w kolorze nadwozia i zmienił rysunek charakterystycznego motywu V-motion — marka opisuje efekt jako „czystszy i bardziej spójny”. Do tego dochodzą nowe felgi 19 i 20 cali, łączące aluminium z żywicą, oraz lakier Plasma Green dostępny obok wariantów jedno- i dwukolorowych.
W kabinie najwięcej dzieje się na konsoli centralnej. Po przeprojektowaniu schowek rośnie do 3,2 litra i kryje indukcyjną ładowarkę 15 W. Reszty wnętrza komunikat nie opisuje.
Google na pokładzie
Najważniejsza zmiana to system NissanConnect z wbudowanym Google. Mapy Google planują przystanki na ładowanie według bieżącego stanu baterii, a auto ma wstępnie podgrzewać akumulator przed dojazdem do stacji, by skrócić czas postoju. Sterowanie głosem rusza po komendzie „Hey Google”.
Brzmi nieźle, ale komunikat nie mówi, co dokładnie zastąpiono. Nie wiadomo, czy poprzedni rocznik miał już nawigację Google, czy inną — bez tego „najnowsza generacja” pozostaje hasłem.
Ładowanie: 11 kW dwukierunkowo, 130 kW prądem stałym
Tu robi się ciekawiej. Ariya dostaje dwukierunkową ładowarkę pokładową 11 kW z obsługą Vehicle-to-Load, czyli zasilania urządzeń z auta. Funkcja ta oddaje do 3 700 W przez osobne gniazdo, ale tylko na postoju i w wybranych wersjach.
Ładowanie prądem stałym to wciąż do 130 kW. Komunikat nie wspomina o poprawie tempa, więc wygląda to na parametr przeniesiony bez zmian.
O reszcie techniki też cisza. Nissan nie podaje zasięgu WLTP, pojemności baterii ani mocy silników, co sugeruje napęd bez zmian. Zawieszenie przestrojono „dla lepszej stabilności i mniejszych drgań”, lecz bez jednej liczby trudno to zweryfikować. Wybrane wersje dostają adaptacyjny tempomat, który sam przyspiesza i zatrzymuje auto w korkach.
Z kim Ariya gra
Ariya weszła na rynek w 2021 roku, ale do europejskich klientów trafiała ze sporym opóźnieniem i nigdy nie zbliżyła się do liderów. Tesla Model Y rządzi segmentem niższą ceną i siecią ładowarek Supercharger. Hyundai Ioniq 5 i Kia EV6 korzystają z architektury 800 V, ładują się szybciej, a V2L mają od kilku lat. Renault Scenic E-Tech to nowszy, tańszy rywal. W tle Nissan szykuje elektrycznego JUKE-a, zapowiedzianego w kwietniu 2026, który ma uzupełnić gamę poniżej Ariyi.
Aktualizacja obnaża słabość tej oferty. To, co Nissan reklamuje jako „zaawansowaną technologię”, u koreańskich rywali jest standardem od dawna. To gonienie stawki, nie narzucanie tempa.