Trzy kolory, z tego dwa tylko dla tej edycji
Nadwozie można zamówić w jednym z trzech lakierów. Statement Grey to chłodny szary z niebieskim podtonem, który MINI przedstawia jako współczesne odczytanie barwy z Mini Austin Seven z 1959 roku. Inspired White odwołuje się do beżu znanego z klasycznego Mini. Trzecia opcja, Midnight Black Metallic, pochodzi z bieżącej palety marki.
Edycję poznać przede wszystkim po kontrastach między nadwoziem, dachem i detalami. Lusterka, obwódka atrapy chłodnicy i kołpaki we wszystkich odmianach są w kolorze Nottingham Green — to ukłon w stronę rodzinnego miasta projektanta. Do tego dochodzą charakterystyczne paski Paula Smitha. Wersje z twardym dachem dostają jeden z dwóch dedykowanych dachów: zielony z paskiem po stronie kierowcy albo czarny, na którym matowe paski wpisano w błyszczące tło w tym samym odcieniu.
Królik na dywaniku i napis na progu
We wnętrzu MINI łączy tapicerkę Vescin z dzianiną w granatowym odcieniu Nightshade Blue i czarne powierzchnie dziane z delikatnymi paskami w tym samym kolorze. Przy otwieraniu drzwi pojawia się świetlna projekcja z napisem „Hello”, na progu znalazł się napis „Every day is a new beginning”, a dolna szprycha kierownicy sportowej dostała tekstylny element w paski. Na dywaniku widnieje ręcznie narysowany królik — producent nazywa to brytyjskim poczuciem humoru. Okrągły ekran multimediów oferuje trzy tapety Paula Smitha w Personal Mode, czyli trybie personalizacji wyświetlacza.
Technika bez zmian
Pod maską i pod podłogą nie zmienia się nic. MINI Cooper SE zużywa według WLTP 14,6–14,7 kWh na 100 km, Cooper E — 14,3 kWh, oba bez emisji CO2 w cyklu. Wśród spalinowych Cooper C potrzebuje 6,5 l/100 km przy 146 g/km CO2, Cooper S — 6,7 l/100 km i 150 g/km. Najwięcej pali i emituje Cooper S Convertible: 6,9 l/100 km i 156 g/km, czyli klasa F.
Producent zapewnia jedynie, że edycja jest już dostępna. Nie podał ani dopłaty względem zwykłego Coopera, ani tego, czy chodzi o zamkniętą pulę egzemplarzy, czy o stały pakiet wyposażenia. To rozróżnienie ma znaczenie: limitowana seria i katalogowa opcja stylistyczna to dwie różne propozycje dla klienta i dwie różne wartości na rynku wtórnym. Nie znamy też terminu dla Polski.
Małe auto jako dodatek do garderoby
MINI wchodzi tu na teren, który od lat uprawia Fiat 500 — auto regularnie firmowane nazwiskami domów mody. Podobnego klienta szukają DS Automobiles z DS 3, stawiającym na rzemiosło i detal wnętrza, oraz Alfa Romeo Junior, model zbudowany raczej na emocjach niż na praktyczności. W wariancie elektrycznym Cooper E i SE mierzą się dodatkowo ze smartem #1, choć ten jest większy i ma nadwozie crossovera. W tym samym kręgu małych aut z charakterem mieści się też Abarth.
Sama nazwa edycji odsyła do przeszłości: Paul Smith projektował już wersję klasycznego Mini w charakterystyczne paski. Szczegółów tamtej współpracy MINI dziś jednak nie przypomina.
Dla MINI to niedrogi sposób na podtrzymanie zainteresowania obecnym Cooperem w środku cyklu życia modelu: bez wydatków na rozwój techniki, za to z pakietem, który zwykle poprawia marżę. Bez podanej dopłaty trudno jednak ocenić, czy nabywca dostaje coś więcej niż zestaw kolorów i nazwisko projektanta na metce.


