Komunikat, który mówi głównie o nazwie

Trudno o premierę modelu, która odsłania tak niewiele. Dacia poświęciła sporą część komunikatu wyjaśnieniu, dlaczego druga generacja dalej nazywa się Spring. Nazwa kojarzy się z wiosną, odrodzeniem i pozytywną energią, a pierwszą generację kupiło już blisko 210 tysięcy Europejczyków. Z punktu widzenia marketingu to decyzja zrozumiała — marka nie przekreśla rozpoznawalności budowanej od 2021 roku tylko po to, by ochrzcić auto nowym hasłem.

Kłopot w tym, że poza nazwą komunikat nie daje prawie nic. Napęd elektryczny, cztery miejsca i bagażnik — tyle Dacia nazywa niezbywalnym minimum modelu. O baterii, mocy, zasięgu, ładowaniu, wymiarach i cenie nie ma ani słowa. Samo auto pokazano już 12 czerwca w Genewie, jako jedną z trzech światowych premier marki. Dacia reklamowała je wtedy jako ładniejsze, z lepszymi wrażeniami z jazdy i „wciąż w najlepszej cenie” — ale to obietnice, nie dane. Komunikat z 18 czerwca dorzuca do nich tylko wątek nazwy.

Prawdziwa nowość to adres produkcji

Jedno zdanie z komunikatu waży więcej niż cała reszta: auto powstaje w Europie. Pierwszą generację montowano w chińskim Shiyan, w zakładzie Dongfeng Fengshen — i właśnie chiński adres odbierał jej dopłaty. Przeniesienie produkcji na Stary Kontynent otwiera drogę do krajowych subsydiów i oddala ryzyko unijnych ceł na elektryki z Chin.

Dacia nie zdradza, gdzie dokładnie powstaje nowy Spring. Nieoficjalnie chodzi o słoweńskie Novo Mesto i platformę AmpR Small, dzieloną z Renault Twingo E-Tech. Nieoficjalna jest też cena startowa — poniżej około 77 000 zł* (18 000 euro). Dacia nie potwierdza żadnej z tych liczb.

Skala problemu, który marka próbuje rozwiązać, jest konkretna. Od 1 stycznia 2024 roku Spring stracił prawo do francuskiego bonus écologique — dopłaty rzędu około 21 000 zł (5 000 euro) — bo nowe przepisy premiowały niski ślad węglowy produkcji, a chiński montaż tego kryterium nie spełniał. Dacia odpowiedziała wtedy obniżką cen katalogowych.

„Prawdziwe” miejsca i bagażnik, czyli ile?

W komunikacie wraca słowo, które brzmi jak przytyk do poprzedniczki: cztery „prawdziwe” miejsca i „prawdziwy” bagażnik. Pierwszą generację regularnie krytykowano za ciasnotę z tyłu i skromne wyposażenie, a jej bagażnik mieścił 290 litrów. Podkreślanie, że teraz miejsca i kufer są „prawdziwe”, to obietnica poprawy — tylko że marka nie podpiera jej ani jednym wymiarem.

Szczegółów nadwozia i wnętrza również nie znamy. Komunikat ich nie opisuje, a auta nikt z nas nie widział na żywo. Dopóki nie pojawią się liczby — litry bagażnika, milimetry przestrzeni na nogi — „prawdziwe” pozostaje hasłem reklamowym, a nie argumentem.

Napęd: pewny jest tylko prąd

O technice napędowej wiadomo najmniej. Dacia potwierdza wyłącznie, że Spring pozostaje w pełni elektryczny. Dla porównania: odświeżona pierwsza generacja miała baterię LFP o pojemności 24,3 kWh i silnik 70 KM (51 kW) lub 100 KM (74 kW). Do tego 225 km zasięgu WLTP i ładowanie prądem stałym mocą 40 kW — od 20 do 80 procent w 29 minut. To jednak tylko punkt odniesienia, bo druga generacja powstaje na innej platformie i z inną techniką.

Nieoficjalnie nowy Spring ma korzystać z ogniw sodowo-jonowych. Gdyby się to potwierdziło, byłaby to nowość w segmencie tanich miejskich elektryków: takie ogniwa uchodzą za tańsze i mniej wrażliwe na mróz, choć kosztem gęstości energii. Na razie to przypuszczenie, a nie informacja z komunikatu.

Rywale są dziś groźniejsi niż pięć lat temu

Gdy Spring debiutował w 2021 roku, był po prostu najtańszym nowym elektrykiem w Europie i długo nie miał realnej konkurencji. Dziś tani segment zrobił się ciasny. Najgroźniejszy rywal to Leapmotor T03 z grupy Stellantis: około 73 000 zł (16 900 euro), 95 KM, bateria LFP 37,3 kWh i 265 km zasięgu WLTP. Lepsze parametry przy zbliżonej cenie zrobiły swoje — sprzedaż T03 w Europie wzrosła rok do roku o ponad 700 procent.

T03 ma jednak własny kłopot, który gra na korzyść Dacii. Stellantis ruszył z jego montażem w Tychach w czerwcu 2024 roku, a już w marcu 2025 produkcję wstrzymał — po tym, jak Francja zablokowała dopłaty do tego modelu. Europejski rozdział T03 trwał ledwie dziewięć miesięcy. To właśnie w tę lukę nowy Spring może wejść z autem faktycznie składanym w Europie.

Drugi front to Citroën ë-C3, w promocjach schodzący do około 69 000 zł (16 200 euro). Należy do wyższego segmentu B, oferuje więcej miejsca i ma mocną pozycję w Polsce oraz we Francji. Trzecie zagrożenie jest wewnętrzne: Renault Twingo E-Tech za około 86 000 zł (20 000 euro) stoi na tej samej platformie co nowy Spring. Różnica cen nie jest duża, więc obie konstrukcje mogą podbierać sobie klientów w gamie grupy Renault.

W tle pojawił się jeszcze jeden ruch. W Genewie Dacia pokazała koncepcyjnego Hipstera — wizję elektryka za mniej niż około 64 000 zł (15 000 euro), typowanego na możliwego następcę taniej linii po wyprowadzce z Chin. To sygnał, że marka myśli o cenie jeszcze niższej niż Spring.

Sam Spring ma za to do obrony tytuł wywalczony pierwszą generacją: najtańszego nowego elektryka w Europie. Blisko 210 tysięcy sprzedanych egzemplarzy to wynik, do którego w tym segmencie nikt się nie zbliżył. Cena miała jednak drugą stronę — auto krytykowano za ubogie wyposażenie, ciasnotę z tyłu i zasięg ledwie przekraczający zimą 200 kilometrów. Druga generacja musi te zarzuty oddalić i nie stracić przy tym cenowego atutu.

Ocena: wszystko rozegra się o cenę

Komunikat nie pozwala ocenić auta — pozwala ocenić strategię. A ta stoi na jednym założeniu: że klient dopłaci za europejski adres produkcji. Jeśli nieoficjalna cena poniżej około 77 000 zł (18 000 euro) się potwierdzi, nowy Spring wyjdzie drożej niż Leapmotor T03. Tymczasem T03 kosztuje około 73 000 zł (16 900 euro) i ma lepszy zasięg oraz wyższą moc. Na papierze Dacia to porównanie przegrywa. Tym bardziej zgrzyta genewska obietnica auta „wciąż w najlepszej cenie” — bo najtańszy w segmencie Spring być może już nie będzie.

Atutem ma być produkcja w Europie: przepustka do dopłat i tarcza przed cłami. Działa ona jednak tylko wtedy, gdy Spring spełni krajowe kryteria ekologiczne we Francji, w Polsce i w Niemczech. Przypadek T03, którego europejski montaż i tak nie ocalił francuskich dopłat, pokazuje, że sama lokalizacja fabryki niczego nie gwarantuje. Dla Dacii stawka jest wysoka — Spring to jej jedyny w pełni elektryczny model, reszta gamy to hybrydy i benzyna. Zanim marka poda komplet danych, potwierdzenia wymagają trzy rzeczy: realna cena, rzeczywista bateria oraz miejsce z tyłu i pojemność bagażnika — czyli dokładnie to, za co obrywała pierwsza generacja.

Dane techniczne

Parametr Spring 1. gen. (po liftingu) Spring 2. gen.
Napęd 100% elektryczny 100% elektryczny (potwierdzone)
Bateria LFP 24,3 kWh nieujawniona; nieoficjalnie ogniwa sodowo-jonowe
Moc 70 KM lub 100 KM nieujawniona
Zasięg WLTP 225 km nieujawniony
Ładowanie DC 40 kW (20–80% w 29 min) nieujawnione
Liczba miejsc 4 4
Bagażnik 290 l „prawdziwy”; pojemności nie podano
Produkcja Shiyan (Chiny) Europa; nieoficjalnie Novo Mesto (Słowenia)
Platforma nieoficjalnie AmpR Small
Cena startowa ok. 73 000 zł (16 900 euro, Francja); 66 500 zł (Polska) nieoficjalnie poniżej 77 000 zł (18 000 euro)

Ceny i dostępność

Oficjalnej ceny ani daty rynkowej premiery Dacia nie podała. Dla odniesienia: pierwsza generacja kosztuje w Polsce od 66 500 zł, a po dopłacie z programu NaszEauto wersję Essential można mieć za około 26 500 zł. Nowy Spring nieoficjalnie ma startować poniżej około 77 000 zł (18 000 euro), ale do potwierdzenia tej liczby — i tego, czy auto załapie się na polskie dopłaty — trzeba poczekać na pełną specyfikację.

* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 02.07.2026 (1 euro = 4,29 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.