Ostatnim wizerunkowym flagowcem Audi było R8 — stosunkowo przystępne superauto dzielące technikę z Lamborghini. Nuvolari gra o zupełnie inną stawkę i o kilkukrotnie wyższe pieniądze.
Najszybsze seryjne Audi w historii
Pokazany po raz pierwszy egzemplarz to prototyp bliski wersji produkcyjnej. Audi podaje 1001 KM mocy systemowej, prędkość maksymalną przekraczającą 350 km/h oraz przyspieszenie 0–100 km/h w 2,6 sekundy i 0–200 km/h w 6,8 sekundy. Produkcja ma się zamknąć w 499 egzemplarzach, pierwsze auta trafią do klientów w pierwszej połowie 2027 roku.
Komunikat sporo miejsca poświęca tempu prac. Projekt powstawał — jak twierdzi producent — błyskawicznie, w międzynarodowej współpracy. Brzmi to jak komplement dla organizacji, ale przy limitowanym i bardzo drogim aucie skrócony harmonogram jest też ryzykiem. Pierwsi właściciele zweryfikują, czy dopracowanie nadążyło za kalendarzem.
Gernot Döllner, prezes Audi, mówi o odważnych decyzjach w czasach głębokich zmian i o tym, że Nuvolari przenosi hasło „Vorsprung durch Technik” w nową epokę. To wypowiedź o firmie, nie o samochodzie — i tak trzeba ją czytać. Model ma domknąć narrację o odnowie marki: nowy język projektowania, wejście do Formuły 1 jako zespół fabryczny od sezonu 2026, a teraz techniczny flagowiec.
Nazwa odsyła do Tazia Nuvolariego, jednej z najważniejszych postaci w historii sportów motorowych. Związek z marką jest konkretny: w 1938 roku Włoch wygrał Grand Prix Włoch na Monzy za kierownicą Auto Union, czyli bezpośredniego historycznego poprzednika Audi. Sięganie po to nazwisko ma sens, choć podkreśla też, jak odległa jest ta tradycja od dzisiejszego wizerunku marki.
Nowa filozofia projektowania debiutuje na aucie, którego prawie nikt nie zobaczy
Nuvolari ma być pierwszym seryjnym Audi, które w pełni realizuje nowy język stylistyczny marki. Producent opisuje go jako napięte powierzchnie, precyzyjne linie i monolityczną bryłę, w której nic nie jest przypadkowe. Massimo Frascella, dyrektor kreatywny Audi, mówi o postępie dzięki technice w jego najbardziej namacalnej postaci.

To deklaracja, którą da się sprawdzić dopiero na modelach o dużym wolumenie. Nadwozie supersamochodu z aktywną aerodynamiką i tak podporządkowuje się fizyce — trudno o wdzięczniejszy poligon dla takiej estetyki. Prawdziwym testem nowej filozofii będzie sedan albo SUV, gdzie o kształtach decydują też koszty tłoczników i miejsce na tylnej kanapie.
Wnętrza Audi na razie praktycznie nie opisuje. Z komunikatu wynika tylko, że kabina jest podporządkowana prowadzeniu i ma być starannie wykończona. O układzie sterowania, ekranach czy fotelach nie ma ani słowa.
V8 na 10 000 obrotów i trzy silniki elektryczne
Podstawą układu jest 4,0-litrowe V8 biturbo o mocy około 800 KM (588 kW), kręcące się do 10 000 obr./min. Wspierają je trzy silniki elektryczne z osiowym strumieniem magnetycznym, po 110 kW każdy. Energię magazynuje bateria litowo-jonowa o pojemności zaledwie 7,3 kWh brutto.
Ta ostatnia liczba mówi najwięcej o filozofii układu. To hybryda nastawiona na moc chwilową i wypełnianie dziur w charakterystyce doładowanego V8, a nie na jazdę elektryczną po mieście. Audi nie podaje zasięgu w trybie elektrycznym i trudno się dziwić — przy takiej baterii byłby to parametr wyłącznie na potrzeby homologacji.
Zewnętrzne panele nadwozia wykonano niemal w całości z kompozytu węglowego, formowanego wywodzącą się z Formuły 1 metodą prepreg–autoklaw. Pod spodem pracuje nowa odmiana konstrukcji Audi Space Frame. Do tego dochodzi aktywna aerodynamika oraz układ zawieszenia, który producent nazywa quattro predictive ride i reklamuje jako pierwsze takie rozwiązanie na świecie.
Tu przydaje się ostrożność. Audi nie wyjaśnia w komunikacie, na czym dokładnie polega przewaga tego rozwiązania nad aktywnymi zawieszeniami i systemami rozdziału momentu, które Ferrari, McLaren i Mercedes-AMG mają w ofercie od lat. Rouven Mohr, członek zarządu ds. rozwoju technicznego, mówi o nowych standardach w aerodynamice i prowadzeniu — brakuje jednak liczb, które pozwoliłyby to zweryfikować. Do czasu jazd testowych pierwszeństwo na świecie pozostaje deklaracją producenta.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której komunikat milczy. Audi zapowiadało wcześniej strategię elektryfikacji zakładającą koniec wprowadzania nowych silników spalinowych od 2026 roku. Flagowiec z hybrydowym V8 stoi z tą deklaracją w oczywistym napięciu. Firma nie tłumaczy, czy to wyjątek dla modelu limitowanego, czy szersza korekta kursu.
Segment, w którym Audi nigdy nie grało
Marco Schubert, członek zarządu ds. sprzedaży i marketingu, mówi wprost o ambicji bycia najbardziej pożądaną marką premium. Deklaracja jest odważna, bo Audi dopiero wchodzi do tej półki i nie ma w niej żadnego dorobku.
Konkurencja jest doborowa. Ferrari SF90 XX Stradale powstaje w 799 egzemplarzach i dysponuje zbliżoną mocą. Mercedes-AMG ONE — 275 sztuk, około 1063 KM — przeniósł na drogę jednostkę napędową wprost z bolidu Formuły 1 i jest naturalnym punktem odniesienia dla wszystkich haseł o duchu F1, którymi posługuje się też Audi. McLaren W1 to 399 aut marki z nieprzerwanym torowym rodowodem i zapowiedzianym powrotem do Le Mans w 2027 roku. Nieco niżej czeka Lamborghini Temerario: wyraźnie tańsze, o mocy 920 KM, ale produkowane w znacznie większej liczbie egzemplarzy.
Presja nadchodzi też z innej strony. BYD szykuje pod marką Denza w pełni elektryczny hipersamochód o mocy przekraczającej 1000 KM, a jego cena ma być ułamkiem tego, czego zażąda Audi. Same osiągi przestają więc być argumentem — w tej półce płaci się przede wszystkim za markę i rzadkość.
Warto pamiętać, skąd Audi startuje. R8 produkowano od 2007 do 2024 roku i zeszło ze sceny bez zapowiedzianego bezpośredniego następcy; kolejny model wizerunkowy na platformie powiązanej z Porsche planowano nie wcześniej niż na 2029 rok. Nuvolari praktycznie wypełnia tę lukę, ale robi to w segmencie kilkukrotnie droższym. Klient R8 nie jest klientem Nuvolariego i nikt w Ingolstadt tego nie ukrywa.
Ocena redakcyjna: mocne liczby, słabsze uzasadnienie
Od strony technicznej to poważny projekt. Karbonowe nadwozie z technologii wyścigowej, V8 kręcące się do 10 000 obr./min i hybryda podporządkowana osiągom, a nie zasięgowi — to spójna koncepcja. Audi nie próbowało zbudować elektrycznego hipersamochodu na siłę i akurat to wygląda na trzeźwą decyzję.
Słabszym punktem jest opowieść wokół auta. Wejście do Formuły 1 zaczęło się w sezonie 2026 i nie ma jeszcze żadnych wyników, którymi dałoby się podeprzeć hasła o przeniesieniu wyścigowych rozwiązań na drogę. Rywale, którzy mówią to samo, mają za sobą dekady startów i tytułów. Audi sprzedaje więc zapowiedź wiarygodności, a nie wiarygodność.
Trzy rzeczy, które trzeba sprawdzić przy pierwszych jazdach: czy quattro predictive ride rzeczywiście robi coś, czego nie potrafią aktywne zawieszenia konkurencji; jak bateria o pojemności 7,3 kWh znosi kilka okrążeń toru z pełnym wykorzystaniem silników elektrycznych; oraz czy przyspieszony harmonogram nie odbił się na dopracowaniu detali, za które przy tej cenie płaci się najwięcej.
Bez odpowiedzi pozostaje też pytanie o limit. Przy autach specjalnych granica bywa elastyczna, a Audi nie deklaruje, że 499 sztuk to liczba nieprzekraczalna.
Dane techniczne
| Parametr | Audi Nuvolari |
|---|---|
| Silnik spalinowy | 4,0 V8 biturbo, do 10 000 obr./min |
| Moc silnika spalinowego | ok. 800 KM (588 kW) |
| Silniki elektryczne | trzy jednostki z osiowym strumieniem magnetycznym, po 110 kW |
| Moc systemowa | 1001 KM |
| Bateria | litowo-jonowa, 7,3 kWh brutto |
| 0–100 km/h | 2,6 s |
| 0–200 km/h | 6,8 s |
| Prędkość maksymalna | ponad 350 km/h |
| Nadwozie | Audi Space Frame, panele zewnętrzne z kompozytu węglowego (prepreg–autoklaw) |
| Limit produkcji | 499 egzemplarzy |
| Pierwsze dostawy | pierwsza połowa 2027 roku |
Ceny i dostępność
Audi nie podało w komunikacie cennika. Nieoficjalnie mówi się o cenie wywoławczej około 2 598 000 zł* (600 000 euro), co ustawiałoby Nuvolariego wprost naprzeciw limitowanych modeli Ferrari i McLarena. Oficjalnego potwierdzenia z Ingolstadt na razie nie ma.
Polskiej ceny również nie ogłoszono. Dostawy pierwszych egzemplarzy zaplanowano na pierwszą połowę 2027 roku, a przy limicie 499 sztuk lista chętnych zamknie się prawdopodobnie znacznie wcześniej.
* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 24.07.2026 (1 euro = 4,33 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.




