Co Ferrari naprawdę pokazało
Luce łączy dwa debiuty w jednym aucie. To pierwszy seryjny model Ferrari napędzany wyłącznie prądem oraz pierwszy w dziejach marki samochód na pięć osób. Żadnego z tych rozwiązań Maranello dotąd nie miało w gamie.
Elektryfikacja sama w sobie nie jest tu nowością. Układ KERS w LaFerrari i napęd plug-in w SF90 Stradale pokazały, że marka umie łączyć silnik spalinowy z elektrycznym. Luce idzie dalej — rezygnuje ze spalania w całości.
To także test strategii „multi-energy”, którą Ferrari ogłosiło podczas dnia inwestora w 2022 roku. Chodzi o równoległą ofertę napędów spalinowych, hybrydowych i elektrycznych. Luce ma udowodnić, że ta zapowiedź to nie sam PR.
Design: pierwszy raz z zewnętrznym studiem
Za nadwozie i wnętrze odpowiada LoveFrom — pracownia sir Jony'ego Ive'a i Marca Newsona. To pierwszy raz, gdy Ferrari powierzyło projekt drogowego, seryjnego modelu studiu spoza Maranello. Dla marki, która o swoje studio projektowe Centro Stile dba jak o relikwię, to poważne odstępstwo od reguły.
Jak podzielono odpowiedzialność między LoveFrom a wewnętrzne Centro Stile — tego komunikat nie wyjaśnia. A pytanie nie jest błahe. Tożsamość wzornicza to jeden z najpilniej strzeżonych zasobów marki.
Pięć miejsc wymusiło proporcje, jakich w Ferrari nie było. Producent nie podał przy tym oficjalnej klasyfikacji nadwozia. Sedan, liftback czy crossover — formalnie nie wiadomo, a to ma konsekwencje przy homologacji, ubezpieczeniach i podatkach na poszczególnych rynkach. Drobny, lecz wymowny szczegół: gniazda ładowania umieszczono po obu stronach auta.
Napędy: cztery silniki i ponad 1035 KM
Luce dostało cztery silniki elektryczne. Dwa z tyłu mają po 422 KM i kręcą się do 25 000 obr/min, dwa z przodu — po 143 KM, z limitem 30 000 obr/min. Łączna moc przekracza 1035 KM, czyli około 772 kW. Napęd jest więc na obie osie.
Akumulator ma 122 kWh i pracuje w architekturze 800 V. Ferrari deklaruje przyspieszenie do 100 km/h w około 2,5 sekundy i prędkość maksymalną 310 km/h. Ładowanie prądem stałym sięga 350 kW — uzupełnienie energii od 10 do 80 procent ma zajmować około 18–19 minut.
Zasięg to osobny temat. Producent mówi o „ponad 530 km” w cyklu WLTP. Szacunki według surowszej normy EPA mieszczą się w przedziale 400–480 km. Ile zostanie z tego przy prędkości 310 km/h — Ferrari nie ujawnia, a różnica potrafi być tu ogromna.
Pod podłogą kryje się strukturalny pakiet baterii, a silniki i inwertery powstają u Ferrari. Marka mówi o ponad 60 nowych patentach i o pierwszym w swojej historii elastycznie mocowanym tylnym wale pomocniczym. Żadnego z patentów nie wymieniono jednak z nazwy — co dokładnie chronią, na razie nie wiadomo.
Jest też liczba, która w kontekście Ferrari robi największe wrażenie: 2260 kg masy własnej. Dotąd modele marki ważyły zwykle od 1500 do 1700 kg. Ponad dwie tony to dla marki z Maranello wartość bez precedensu. Pytanie o zachowanie na torze nasuwa się samo.
Rywale: drożej niż Taycan, taniej niż Nevera
W segmencie elektrycznych aut osiągowych punktem odniesienia pozostaje Porsche Taycan Turbo S — ta sama architektura 800 V, około 750 KM i cena około 772 000 zł (180 000 euro). Luce jest od niego mocniejsze o blisko 300 KM, ale i ponad trzykrotnie droższe. Porsche ma za sobą lata sprzedaży i gęstą sieć serwisową. Ferrari dopiero zaczyna.
Wyżej w hierarchii mocy stoi Rimac Nevera — 1914 KM i cena około 8 580 000 zł (2 mln euro). To jednak hypercar kolekcjonerski, nie codzienne gran turismo, więc bezpośrednie porównanie jest naciągane. Bliżej filozofii Luce leży Rolls-Royce Spectre (około 1 772 000 zł, 413 000 euro), elektryczne, ultraluksusowe coupé — inny charakter jazdy, ale podobny portfel klienta i ponad rok przewagi na rynku.
Z włoskiej strony rywalem jest Maserati GranCabrio Folgore za około 794 000 zł (185 000 euro). Słabszy i znacznie tańszy, kusi tą samą tradycją za ułamek ceny Luce. A Lamborghini? Marka z Sant'Agata zrezygnowała z planu w pełni elektrycznego modelu — i tuż po premierze Luce jej szef publicznie ocenił, że była to słuszna decyzja.
Bezpośredniego poprzednika Luce nie ma. Najbliższy punkt odniesienia we własnej gamie to Purosangue — czterodrzwiowy model, który po debiucie w 2022 roku zebrał baty od purystów, a potem stał się jednym z najlepiej sprzedających się Ferrari. Zarząd otwarcie liczy, że Luce powtórzy ten scenariusz.
Ocena: test rynku, nie rewolucja
Reakcja na Luce była ostra. Akcje Ferrari spadły w pierwszej sesji o 6–8 procent, co obniżyło kapitalizację spółki o około 15 mld zł (3 mld funtów). Były prezes Luca di Montezemolo skrytykował projekt publicznie, a wicepremier Włoch Matteo Salvini nazwał auto „skandalicznie drogim”. Dyrektor generalny Benedetto Vigna zapewnia, że zainteresowanie jest duże, a zamówienia napływają — twardej liczby jednak nie podał.
Tę premierę warto czytać razem z tym, co Ferrari zrobiło po cichu. Marka obniżyła cel udziału aut elektrycznych w gamie do 2030 roku z 40 do 20 procent i przesunęła drugi model elektryczny na 2028 rok lub później. To nie wygląda na początek gwałtownej elektryfikacji. Luce jest raczej testem — rynku i wizerunku — niż zapowiedzią zwrotu całej oferty.
Jest też zagadka cennika. W Europie auto kosztuje od około 2 360 000 zł* (550 000 euro), w USA około 2 406 000–2 433 000 zł (640 000–647 000 dolarów). Różnica przekracza zwykły przelicznik kursowy, a Ferrari nie tłumaczy, skąd się bierze — z obowiązkowych pakietów, ceł czy innej konfiguracji bazowej.
Precedens Purosangue każe być ostrożnym z pochopnymi wyrokami. Auto, które miało skompromitować markę, okazało się przebojem. Ale Purosangue zachował V12 i brzmienie, za które płaci klient Ferrari. Luce rezygnuje z jednego i drugiego, a to realne pytanie tej premiery, na które odpowie dopiero sprzedaż.
Czego na razie nie wiemy, a sprawdzić trzeba na jazdach: jak 2260 kg masy zachowa się na torze, ile naprawdę zostaje z zasięgu przy wysokich prędkościach i czy elektryczne Ferrari da kierowcy to, co dotąd dawał dźwięk silnika. Nikt z redakcji autem jeszcze nie jechał — werdykt zostawiamy do czasu jazd.
Dane techniczne — Ferrari Luce
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Typ | model 5-miejscowy (klasyfikacja nadwozia nieoficjalna) |
| Układ napędowy | 4 silniki elektryczne, napęd na obie osie |
| Moc łączna | ponad 1035 KM (ok. 772 kW) |
| Silniki tylne | 2 × 422 KM (do 25 000 obr/min) |
| Silniki przednie | 2 × 143 KM (do 30 000 obr/min) |
| Architektura elektryczna | 800 V |
| Akumulator | 122 kWh |
| 0–100 km/h | ok. 2,5 s |
| Prędkość maksymalna | 310 km/h |
| Zasięg (WLTP) | ponad 530 km |
| Ładowanie DC | 350 kW, 10–80% w ok. 18–19 min |
| Masa własna | 2260 kg |
| Cena (Europa) | od około 2 360 000 zł (550 000 euro) |
Ceny i dostępność
W Europie Luce kosztuje od około 2 360 000 zł (550 000 euro), w USA — około 2 406 000–2 433 000 zł (640 000–647 000 dolarów). Cen dla Polski Ferrari nie podało. Dostawy do klientów ruszą w czwartym kwartale 2026 roku w Europie i w drugim kwartale 2027 roku w Stanach Zjednoczonych.
* Ceny przeliczone po średnim kursie NBP z 02.07.2026 (1 euro = 4,29 zł, 1 dolar = 3,76 zł). Polska cena nie została jeszcze ogłoszona.
